Za chwilę sezon grzewczy się skończy i problem z ogrzewaniem sam się rozwiąże, do następnej zimy. Ale jeszcze przed zakończeniem jednego sezonu grzewczego powinno się zacząć myśleć o następnym, bo niektórych rozwiązań poprawiających ogrzewanie i zmniejszających ilość zużywanego ciepła nie da się wprowadzić w ciągu kilku miesięcy.
Od czego zacząć?
Należy rozpocząć od analizy, gdzie tracimy ciepło, a dopiero potem zaplanować, jak poprawić samo ogrzewanie. Bardzo często zmniejszenie strat ciepła powoduje, że nie trzeba już pilnie modernizować instalacji grzewczej, nawet jeśli ostatnio nie grzała wystarczająco. Zlokalizowanie miejsc, w których tracimy ciepło, wymaga dobrej znajomości obiektu. Izolacja ścian i wymiana stolarki powodują zmniejszenie strat ciepła, ale po takiej modernizacji nie zmniejszy się automatycznie jego zużycie.
Ocieplenie to tylko pierwszy krok do redukcji zużycia ciepła, ale nie jedyny. Potwierdzają to wyniki badań wykonanych przez pracowników Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej [1]. Badania przeprowadzono w budynkach jednego z warszawskich osiedli, z których jedne były już ocieplone, a inne jeszcze nie. W budynkach ocieplonych zużycie ciepła nie tylko nie było mniejsze niż w budynkach nieocieplonych, ale w niektórych budynkach wręcz wzrosło.
Dzięki dokładnej analizie wyników stwierdzono, że po ociepleniu budynków nie wykonano drugiego koniecznego kroku, jakim jest modernizacja instalacji grzewczej. Utrzymanie takich samych parametrów ogrzewania jak przed termomodernizacją skutkowało przegrzewaniem mieszkań. Brak bezpośredniego miernika zużycia ciepła w pomieszczeniach, a więc i brak zainteresowania zmniejszeniem jego zużycia spowodował, że większość lokatorów regulowało temperaturę, otwierając okna.
Jak widać zatem, każdy zarządca powinien myśleć kompleksowo. Poprawienie jednego z elementów wpływających na zużycie ciepła wcale nie musi dać oczekiwanego efektu - warto o tym pamiętać. Ostatnio zdarzyło mi się rozmawiać z kolegą, któremu ocieplono budynek, zmieniono grzejniki i pozostawiono je bez zamontowanych głowic termostatycznych. Kolega nie wiedział, co w tej sytuacji zrobić, bo w jego mieszkaniu panowała temperatura 26-27°C, a on nie lubi wyższej niż 22°C. Pytanie, czy zarządca budynku wiedział, po co wydaje pieniądze na ocieplenie i wymianę grzejników, nasuwa się samo.
Czytaj dalej: Grubość izolacji a instalacja grzewcza





2


