Doświadczenia polskiego rynku inwestycyjno-budowlanego wskazują, że relacje pomiędzy deweloperem a jego klientem nie zawsze układają się pomyślnie. Można przytoczyć wiele przykładów niesolidności firm deweloperskich, które nie wywiązują się z zawieranych umów, nie dotrzymują uzgodnionych terminów, a nierzadko narażają swoich klientów na dotkliwe straty materialne. Bywa, że deweloper bankrutuje, a klient traci wpłacony wkład. Droga sądowa rewindykacji roszczeń jest długotrwała i uciążliwa, często także kosztowna, a w przypadku bankructwa dewelopera całkowicie nieskuteczna.
Niesolidność firm deweloperskich nie jest specyfiką naszego rynku budowlanego. W celu zapobieżenia sytuacjom, o których wyżej wspomniałem, w niektórych krajach zachodnich praktykowane jest już od dawna zawieranie umów powierniczo-gwarancyjnych o angielskiej nazwie escrow. W słowniku Fundacji Kościuszkowskiej escrow – to pisemne zobowiązanie złożone u trzeciej osoby aż do chwili wypełnienia określonego warunku. Chociaż usługa ta stosowana w transakcjach o podwyższonym ryzyku jest za granicą szeroko rozpowszechniona, w Polsce korzysta się z niej tylko sporadycznie.
Sytuacje wymagające korzystania z takiej usługi występują często na rynku mieszkaniowym, zdominowanym przez deweloperów. Klienci mniej zamożni lub pozbawieni możliwości pozyskania kredytu bankowego (ze względu na brak wiarygodności kredytowej) chętnie współfinansują budowę przedpłatami ratalnymi. Taki sposób współfinansowania inwestycji przez klienta jest także wygodny dla deweloperów zwłaszcza rozpoczynających działalność na rynku i nie dysponujących dostatecznym kapitałem własnym. Korzystając z tej formy współfinansowania, deweloperzy nie muszą zabiegać o kosztowny kredyt bankowy.
Czytaj dalej: Czym jest escrow?




2


