Zagrożenia pożarowe w budynku wielorodzinnym

Paweł  Rochala  |  Administrator 11/2011  |  22.12.2011
Fot.: sxc.hu

Budownictwo murowane daje poczucie bezpieczeństwa, wcale jednak nie wyklucza możliwości powstawania pożarów i ich groźnych skutków.

Pożarom w budynkach murowanych trudniej się rozwijać, łatwiej też nad nimi zapanować, gdy już powstaną, niemniej nadal pozostają groźnymi, z dwóch zasadniczych powodów: bardziej toksycznych produktów spalania niż niegdyś oraz w związku z tym, że w odróżnieniu od naszych przodków w ogóle nie przejmujemy się, że jakiś pożar może powstać. A już najmniej tym, że codziennie używane, poczciwe urządzenia mogą się okazać śmiertelnie groźnymi, i to bez wywoływania pożarów.

Odporność budynków na działanie ognia

Współczesne przepisy nakazują wykonywanie budynków mieszkalnych wielorodzinnych w taki sposób, by pożar nie mógł przenosić się z mieszkania do mieszkania w określonym czasie. Ten czas to mniej więcej godzina. Oznacza to, że tak zaprojektowano i wykonano ściany i stropy mieszkań, żeby przez godzinę czasu wytrzymały działanie rozwiniętego pożaru. Godzina to całkiem sporo i pożar może sam ugasnąć, ze względu na wypalenie materiałów, jakie miał do spalenia.

Ponadto przepisy są bardzo rygorystyczne w zakresie dróg ewakuacyjnych z budynku. Pod tym pojęciem należy rozumieć korytarze i klatki schodowe. Zależnie od wysokości budynku (zagrożenie pożarowe rośnie w sposób lawinowy wraz z wysokością budynku) klatki schodowe należy wykonywać z materiałów niepalnych, obudowywać je ścianami o całkiem wysokiej odporności ogniowej i zamykać drzwiami przeciwpożarowymi, dymoszczelnymi, wyposażać przy tym w urządzenia oddymiające.

Zabronione jest wykorzystywanie do wystroju dróg ewakuacyjnych elementów łatwo zapalnych i wydzielających toksyczne produkty spalania, a najlepiej jest, gdy nie ma tam żadnych materiałów palnych. Nie wolno też traktować dróg ewakuacyjnych jako podręcznych, nawet tymczasowych magazynów. Czyli na korytarzach i klatkach schodowych nie wolno ustawiać żadnych szafek, regałów, półek.

Klatki schodowe muszą mieć spoczniki, a schodów nie można wykonywać jako zabiegowych. Regulowana jest nawet wysokość i szerokość stopni. I nie są to wcale względy jedynie codziennej wygody użytkowników, lecz kwestia bezpiecznej ewakuacji na wypadek pożaru.

Jak widać, same przepisy całkiem mocno stoją na straży bezpieczeństwa mieszkańców budynku. Nie oznacza to jednak, że sąsiedzi płonącego mieszkania mogą spokojnie zjeść obiad, a potem oglądać sobie telewizję, gdy za ścianą lub pod podłogą będzie szalał ogień. Pożar jest bowiem względnie bezpieczny wyłącznie dla konstrukcji budynku, i jest to bezpieczeństwo teoretyczne, gdyż w praktyce może być z tym różnie.

Ponadto wiele obiektów wzniesiono zanim twórcy współczesnych przepisów przyszli na świat. Nadal w wielu budynkach można napotkać na drewniane klatki schodowe, przy czym są one otwarte na cały budynek. Często można spotkać sytuację, gdy ktoś wystawił jakąś starą szafę na korytarz, zawężając jego szerokość.

W wielu budynkach ani piwnice, ani poddasza (bardzo częste miejsca powstawania pożarów!) nie są zamykane drzwiami przeciwpożarowymi, choć przepisy to nakazują. Mało tego – nawet jeśli takie drzwi są, to dla wygody mieszkańców pozostają stale otwarte, „zapraszając” ewentualny pożar do pozostałej części budynku.

Czytaj też: Ochrona przeciwpożarowa budynków - wymagania >

Ale… o zasadniczych zagrożeniach dla życia ludzi decyduje niedziałająca na wyobraźnię możliwość spalenia żywcem, przed czym chroni sposób wznoszenia budynków z materiałów niepalnych i odpornych na działanie ognia, lecz możliwość zatrucia gazami pożarowymi.

Uwaga, pożar!

Zagrożenie pożarowe nie wynika z temperatury płomieni, lecz z produktów spalania. Produkty te to trujące gazy, w dodatku znacznie groźniejsze, niż to bywało kiedyś. Decyduje o tym wszechobecność tworzyw sztucznych. Mamy sztuczne ubrania, stolarkę, dywany, okładziny ścian i meble. Materace i wyściółki łóżek, podbicia krzeseł i foteli są wykonywane z gąbki.

Kiedyś było to drewno, słoma, len, konopie, bawełna i wełna, czyli materiały naturalne. Ich składnikami były (i są) węgiel i wodór. Produktami spalania dawnych mieszkań były głównie woda i dwutlenek węgla, a gdy do pożaru dopływało za mało tlenu (co występuje praktycznie zawsze), wydzielała się silna trucizna, czyli tlenek węgla, zwany czadem.

Dzisiejsze tworzywa sztuczne to substancje o bardzo skomplikowanych wzorach chemicznych, zawierających prócz węgla i wodoru – azot i chlor. Ich produkty spalania „wzbogaciły się” o znacznie silniejsze trucizny od tlenku węgla – o związki chloru i azotu, spośród których najgroźniejsze to cyjanowodór i fosgen. Są to substancje identyczne z bojowymi środkami trującymi z czasów I Wojny Światowej.

Dlatego nie wolno lekceważyć nie tylko pożaru, jaki wybuchnie u sąsiadów, ale nawet samej możliwości jego powstania. Trucizny mogą się przedostać do naszego mieszkania przez nieszczelnościami w ścianach, przez otwarte okna i drzwi, przez nieuszczelnione dziury w stropach wzdłuż pionowych instalacji wodnej, c.o., kanalizacyjnej.

Ponadto nieszczelności przewodów wentylacyjnych, spalinowych i dymowych są przyczynami ciężkich zatruć i rozwoju pożarów na sąsiednie pomieszczenia. I najważniejsze – nie tylko pożar jest groźny, ale niemal każde zjawisko spalania w zamkniętej przestrzeni, jaką jest budynek.

Ofiary bez pożarów

Co rok Państwowa Straż Pożarna bierze udział w kilkuset akcjach o bardzo niskiej pracochłonności i szczególnie smutnym przebiegu. Schemat działania jest mniej więcej jednakowy. Ktoś z rodziny, sąsiedzi, znajomi czy pracodawcy próbują się skontaktować z ludźmi, z którymi jeszcze dzień wcześniej rozmawiali. Okazuje się, że nikt im nie odpowiada.

Dochodzi wreszcie do interwencji w straży pożarnej, że coś dziwnego dzieje się z mieszkaniem i jego mieszkańcami. Strażacy wiedzą, o co chodzi. Zakładają aparaty oddechowe, wchodzą do mieszkania przez okno lub wyważają drzwi. I zastają domowników w miejscach ich ostatnich czynności życiowych. Ktoś zażywał kąpiel i pozostał w wannie, oglądający telewizję siedzi w fotelu przed włączonym telewizorem, a ktoś poszedł spać, leży w łóżku. Żadnych oznak walki, napaści, żadnych oznak pożaru. A jednak coś się stało, bo wszyscy nie żyją, nawet pies i papużki w klatce.

Strażacy otwierają okna i drzwi. Zakręcają kurki gazowe, wyłączają dopływ prądu. I na tym kończy się ich działanie.

Wróg znany jest od dawna, wielokrotnie opisywano gdzie, i jak się czai. A jednak co rok kilkaset osób traci życie z tego samego powodu – zaczadzenia. Tlenek węgla jest nazywany cichym zabójcą. Jest na tyle podstępny, że nie zawsze ostrzega o swojej obecności.

Tlenek węgla

Należy zaznaczyć, że jest bezbarwny, bezwonny i tylko nieznacznie cięższy od powietrza, co powoduje, że w warunkach mieszkaniowych występuje w całej warstwie użytecznej dla ludzi, choć pierwszych skutków jego działania doświadczają zwykle ci, co głowy mają nisko – leżący, siedzący, dzieci. Ponieważ zawsze jego wydzielanie ma związek ze spalaniem, może towarzyszyć mu swąd dymu, ale wcale nie musi. I w tym właśnie tkwi szczególna podstępność tego gazu.

Jego trujące działanie polega na wchłanianiu do organizmu przez płuca oraz wchodzeniu w reakcję z czerwonymi krwinkami zamiast tlenu. Już samo to byłoby to zjawiskiem co najmniej szkodliwym, lecz nie zawsze śmiertelnym. Są jednak jeszcze dwie właściwości tlenku węgla, które przesądzają o jego zdolnościach trujących. Po pierwsze, wchodzi w reakcję z krwią szybciej od tlenu. Po drugie, wiąże się z hemoglobiną dwadzieścia razy mocniej niż tlen. Każdy wdech tlenku węgla powoduje zatem trwałe wyłączanie z wymiany tlenowej coraz większej ilości krwi, w związku z czym następuje śmierć mózgu, który nie dostaje tlenu.

Jak już wspomniano, tlenek węgla w warunkach mieszkaniowych jest „produkowany” przy spalaniu praktycznie zawsze. Czemu więc nie zawsze truje? Odpowiedź jest prosta – gdyż jest bardzo szybko spalany do postaci mniej szkodliwej, czyli dwutlenku węgla, gdyż na skutek swojej znacznej reaktywności, tlenek węgla jest gazem palnym.

W normalnych warunkach, gdy dopływ tlenu do miejsca spalania jest właściwy, spalanie materiałów pochodzenia organicznego (zawierających w sobie węgiel) przebiega w następujący sposób: węgiel (symbol C) łączy się z tlenem (symbol O), dając dwutlenek węgla (CO2). Pamiętajmy, że węgiel jest czterowartościowy, więc wyciąga cztery łapy wiązań chemicznych, celem schwytania pierwiastków mających skłonność do reakcji. Tlen jest dwuwartościowy, więc wyciąga dwie łapy. Muszą więc złączyć się dwa tleny z jednym węglem:

C + O2 → CO2

(Dla jasności – dwutlenek węgla też nie jest obojętny dla zdrowia. Jego właściwości toksyczne polegają na rozcieńczeniu tlenu, obniżeniu jego zawartości we wdychanym powietrzu poniżej wartości wymaganej dla oddychania).

W miarę trwania reakcji spalania potrzeba do jej podtrzymania nowych porcji tlenu. W przypadku, gdy tlenu będzie za mało, węgiel nie będzie miał z czym wchodzić w reakcję i spalania nie będzie. Ale nim tak się stanie, nawet niewystarczająca ilość tlenu zostanie wykorzystania w spalaniu, tak zwanym niepełnym:

2C + O2→ 2CO

Jak widać, zamiast cząsteczki dwutlenku węgla, w spalaniu niepełnym powstaje cząsteczka tlenku węgla. Tym samym dwie reaktywne łapy z węgla pozostają niezwiązane i gotowe są zahaczyć cokolwiek. Jeśli będzie to tlen, powstanie dwutlenek węgla. A jeśli tlenu nie będzie, mamy gotową, bardzo silną truciznę.

Jak już wspomniałem, przy spalaniu tlenek węgla wydziela się zawsze, gdyż w każdej porcji spalanego materiału można znaleźć miejsca, do których tlen nie dopłynął w wystarczającej ilości. Natychmiast jednak po kontakcie z tlenem, jeszcze w gorącym otoczeniu płomienia spala się, więc nawet nie zauważamy jego istnienia. Są jednak sytuacje, w których możemy zobaczyć, jak wchodzi w reakcję.

Obserwacja jest możliwa przy spalaniu materiałów stałych, jak węgiel czy drewno, np. w kominku. Warto zwrócić uwagę na kolor płomieni. Jeśli mają one barwę żółtą, pomarańczową, czerwoną, to znaczy, że spalanie jest pełne, z pełnym dopływem powietrza. Jeśli zobaczymy tam niebieskawe płomyki, mamy do czynienia z wtórnym spaleniem tlenku węgla. To znaczy, że część reakcji spalania odbywa się przy deficycie tlenowym i dopiero przy kontakcie z tlenem następuje pełne spalenie węgla (utlenienie go do postaci CO2).

Niestety, przy spalaniu gazów na użytek domowy na ogół mamy do czynienia z niebieskim płomieniem, więc nie odróżnimy, czy zwyczajny gaz palny spala się w sposób pełny czy też niepełny. A niebezpieczeństwo polega na tym, że na skutek braku odpowiedniego ciągu kominowego lub braku jakiejkolwiek wentylacji niespalony tlenek węgla pozostaje w naszym otoczeniu.

Miejscami groźnymi są wszelkie urządzenia, w których odbywa się proces spalania:

  • kuchnia gazowa,
  • gazowy piecyk łazienkowy,
  • kocioł centralnego ogrzewania: gazowy, na paliwa ciekłe, na paliwa stałe (np. węgiel, drewno, trociny,
  • gazowy promiennik ciepła,
  • kominek (zabroniony przepisami w budynku wielorodzinnym),
  • samochód w zamkniętym garażu,
  • domowy agregat prądotwórczy.

Każde z tych urządzeń, służących przecież codziennie naszej wygodzie, może się okazać wytwórnią trującego gazu. Na szczęście nie zawsze tak jest – tylko wtedy, gdy nie ma dopływu do urządzenia bogatego w tlen powietrza lub gdy nie ma od niego skutecznego odpływu spalin. Pozostaje jeszcze opcja nieszczelnych przewodów kominowych, spalinowych i wentylacyjnych, którymi tlenek węgla przedostaje się do innych pomieszczeń.

Co zatem robić?

Przede wszystkim nie oszczędzać na wentylacji. Tam, gdzie odbywa się spalanie, musi być, oprócz przewodu spalinowego, drożny przewód wentylacyjny. Tam, gdzie nie ma odejścia spalin (tak jest często w kuchni, a zawsze przy używaniu promienników gazowych służących ogrzewaniu różnych pomieszczeń), należy zapewnić wentylację. Warto mieć uchylone okno i praktycznie nigdy nie zamykać go zbyt mocno – obecna stolarka okienna jest zbyt szczelna. Zawsze trzeba pilnować, by tam, gdzie przebywają ludzie, zapewnić dopływ świeżego powietrza.

Drożne przewody i przeglądy

Wszystkie przewody kominowe i wentylacyjne muszą być czyste i drożne. Przewody kominowe powinny być sprawdzane przez fachowca co najmniej dwa razy, a wentylacyjne przynajmniej raz w roku. Nie wolno zasłaniać w żaden sposób kratek wentylacyjnych, gdyż w ten sposób ograniczymy dopływ świeżego powietrza i odpływ zużytego.

Warto też wiedzieć, że stałe podtruwanie nawet niewielkimi ilościami tlenku węgla prowadzi do skrócenia naszego życia: bólów głowy, apatii, trudności z koncentracją i z pamięcią, osłabienia odporności. Niby to sprzeczność – uchylenie okna i wpuszczenia do pomieszczenia zimnego powietrza, gdzie pali się ogień po to, żeby było cieplej. Ale jeśli tego nie zrobimy, możemy umrzeć.

Ostrzegawcze urządzenia alarmowe

Jeśli obawiamy się, że możemy zaniedbać środków ostrożności, zakupmy odpowiednie urządzenia alarmowe. Są to autonomiczne czujki tlenku węgla oraz dymu. Mają własne zasilanie w postaci baterii, wymienianych raz na pół roku. Urządzenia te ratują życie, a ich nabycie łączy się z jednorazowym wydatkiem kilkudziesięciu złotych.

Przy okazji autonomiczna czujka dymu oprócz alarmowania nas o pożarze, będzie nas też alarmować o przypalaniu potraw w kuchni – dla niej dym, to po prostu dym, nieważne jakiego pochodzenia.

Komentarze

(0)
Dodaj komentarz
Nie jesteś zalogowany - zaloguj się lub załóż konto. Dzięki temu uzysksz możliwość obserwowania swoich komentarzy oraz dostęp do treści i możliwości dostępnych tylko dla zarejestrowanych użytkowników portalu Administrator24.info... dowiedz się więcej »
Zapisz się na bezpłatny newsletter!
Najnowsze informacje na Twoją skrzynkę:
IGN: Co trzeba zmienić w zawodach związanych z rynkiem nieruchomości?

IGN: Co trzeba zmienić w zawodach związanych z rynkiem nieruchomości?

Wśród zawodów związanych z rynkiem nieruchomości pojawiają się pewne sytuacje wskazujące, iż regulacje tych zawodów nie są w pełni sprawne i zdarza się, że...
Trwa dyskusja nad deregulacją zawodu zarządcy i pośrednika w obrocie nieruchomościami.
Czy jesteś:
Witam, Odpowiadając na Pańskie...
Waldemar_Wasik  |  21.05.2012, 11:15  |  2
Niestety nie mam dla Pani dobrej...
Waldemar_Wasik  |  15.05.2012, 12:02  |  2
Ciężko odnosić się do poczynań...
jkowszuk  |  08.05.2012, 15:08  |  2
Proszę zwrócić uwagę na Polską Normę...
jkowszuk  |  24.04.2012, 15:33  |  3
DEREGULACJA RZECZOZNAWCY MAJĄTKOWEGO - to...
beko  |  18.04.2012, 11:41  |  1
Dzien dobry, mieszkam na ślasku w...
wercia  |  02.03.2012, 11:02  |  5
Od kiedy liczy się 3-letnia rękojmia na...
Administrator  |  10.02.2012, 12:17  |  4
Zgodnie z księgą wieczystą i aktem...
kay62  |  05.03.2012, 18:03  |  4
Licencje do nr 950 dostawali wszyscy,...
witek63  |  12.03.2012, 21:16  |  4
Witam, Sytuacja wygląda tak:...
twarzu  |  05.03.2012, 16:56  |  3

Porady eksperta (video)

Wyświetleń: 684|Ocena: 0.0
4/2012

Aktualny numer:

Administrator 4/2012
W miesięczniku m.in.:
  • - GIODO o ochronie danych osobowych
  • - Remont a brak gotówki
Zobacz szczegóły
Zapraszamy do lektury nr 4/2012

Zapraszamy do lektury nr 4/2012

Zapraszamy do lektury najnowszego numeru "Facility Management".

Kalendarium

 - Maj 2012
PNWTŚRCZWPTSOBND
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
POLECANE PUBLIKACJE
Dom Wydawniczy MEDIUM Rzetelna Firma
Copyright © 2011 - 2012 Dom Wydawniczy MEDIUM. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Zasadach korzystania z serwisu.
realizacja i CMS: omnia.pl