Na początku lat 90. w zasobie Własności Rolnej Skarbu Państwa znalazło się prawie 337 tys. mieszkań pozostałych po PGR-ach. Teraz jest ich nadal ok. 12 tysięcy.
Jeśli obecne tempo przekazywania mieszkań się utrzyma, Agencja Nieruchomości Rolnych nie pozbędzie się ich jeszcze przez kilkanaście lat – uważają kontrolerzy NIK. A budynki są w coraz gorszym stanie technicznym i wymagają poważnych remontów. Gminy i spółdzielnie mieszkaniowe nie są zainteresowane ich przejęciem, bo nie chcą inwestować w zaniedbane mieszkania, a ponadto obawiają się kłopotów z dotychczasowymi lokatorami.
Izba skontrolowała 150 budynków. Okazało się, że prawie połowa z nich wymaga kompleksowych remontów. Coraz więcej też mieszkań musi być wyłączanych z eksploatacji, bo zagrażają bezpieczeństwu mieszkańców.
W efekcie przybywa pustostanów. W 2010 r. było ich już 11%. Na utrzymanie pustostanów ANR wydała w ciągu dwóch lat prawie 4,4 mln zł.
Utrzymanie budynków zamieszkałych także przynosi straty, bo kosztów nie pokrywają przychody uzyskane z czynszów, zwłaszcza że zaległości lokatorów w opłatach przekraczają 28,5 mln zł. W 2008 r. Agencja dopłaciła do utrzymania budynków ponad 32 mln zł, a w 2009 r. prawie 30 mln zł.
Według NIK-u, ANR nie ma pełnej wiedzy ani o powierzchni mieszkań popegeerowskich, ani o ich wartości. Szwankuje też organizacja pracy w oddziałach terenowych.
Ponadto, kontrolerzy NIK wykryli poważne błędy w spisach sporządzonych w czasie inwentaryzacji mieszkań. W 15 na 25 przypadków administratorzy nie uwzględniali budynków w ewidencji, wprowadzali z opóźnieniem zmiany lub nie odnotowywali, że budynki są wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem. Izba takie przypadki zgłaszała na bieżąco organom ścigania, m. in. prokuraturze, urzędom skarbowym i urzędom nadzoru budowlanego.
Źródło: NIK








2





