Jak wynika z przytoczonego przez Detail raportu, budynki inteligentne II generacji konstruowane w krajach Unii Europejskiej zwykle posiadają jako podstawowe rozwiązania do monitorowania i kontroli ruchu (często sprzężone z instalowanymi przez firmy rozwiązaniami do kontroli czasu pracy), systemy klimatyzacji i nawiewu oraz automatycznego utrzymywania temperatury i wilgotności w pomieszczeniach, systemy komunikacji automatycznej (zwykle oparte na ciągach wind, umieszczonych w szybach po różnych stronach budynku) i systemy przeciwpożarowe. Zwykle w budynkach inteligentnych III generacji dodawane są do nich serwerownie budynków, udostępniające firmom wynajmującym pomieszczenia także zasoby IT, głównie jako hosting przestrzeni na dane.
Budynki inteligentne II generacji w związku z dość dużą automatyzacją i elektronizacją procesów zarządzania mają średnio o 24 proc. zwiększone zapotrzebowanie na energię, budynki III generacji – nawet o 30 proc.
Tymczasem w większości nowych budynków tego rodzaju nie stosuje się dywersyfikacji źródeł zasilania. Preferuje się 2-3 punktowe podłączenie do sieci miejskiej.
| W przypadku katastrofy jak np. atak terrorystyczny, pożar, awaria sieci, „blackout" energetyczny lub zalanie fragmentu sieci, istnieje „duże prawdopodobieństwo iż instalacje budynku inteligentnego staną lub przejdą samoczynnie w stan wyczekiwania, aby uniknąć uszkodzenia" – stwierdza raport. |
|---|
Oznacza to, pisze magazyn Detail, iż windy zatrzymają się między piętrami lub skorzystają z rezerwy mocy, aby zjechać na parter, zatrzaśnięciu ulegną drzwi odblokowywane zamkami elektronicznymi, oświetlenie z wyjątkiem awaryjnego (którego rezerwa mocy wystarcza średnio na godzinę) przestanie działać.
Jak zauważyła francuska Państwowa Straż Pożarna, największym problemem są w tym przypadku ciągi pożarowe. Stosując się do niezbędnych przepisów, budynki inteligentne obudowano bowiem rezerwowymi ewakuacyjnymi klatkami schodowymi.
Jednak, aby uniknąć niepowołanego dostępu do pomieszczeń biurowych, ognioodporne drzwi na klatki ewakuacyjne zaopatrzono w elektroniczne zamki, znajdujące się zawsze od strony wewnętrznej. W efekcie w przypadku pożaru i awarii elektryczności z budynku nikt nie wyjdzie – zamki powiem ulegną zatrzaśnięciu.
Według SEE problemem jest także sama wewnętrzna instalacja przeciwpożarowa. Korzysta ona bowiem tych samych rozwiązań rezerwy mocy, zgromadzonej w akumulatorach budynku, z których korzysta awaryjne oświetlenie, windy oraz inne instalacje.
W efekcie przy braku prądu „jej efektywny okres działania może być bardzo krótki”. Sytuację poprawiłyby urządzenia generatorów awaryjnych umieszczone w budynkach, ale ze względu na wielkości i wielkość instalacji elektrycznych i teleinformatycznych musiałyby mieć one dużą moc, a poza tym ich dodanie oznaczałoby przeprojektowanie budynków, co oznaczałoby dodatkowe koszty. Obecnie 1 na 7 budynków inteligentnych ma jakąkolwiek instalację rezerwowego zasilania




2






