Przeszkodą dla upowszechnienia takich środków do utrzymania ulic jest rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 27 października 2005 roku w sprawie rodzajów i warunków stosowania środków, jakie mogą być używane na drogach publicznych oraz ulicach i placach (Dz. U. 2005 nr 30 poz. 1960).
Wymienia ono substancje, jakie można używać do usuwania śniegu i lodu z ulic. Na liście znajduje się sól kuchenna – chlorek sodu, jak również chlorek wapnia. Znajdziemy tu również piach i drobnoziarnisty żwir. Brakuje na niej środków ekologicznych, nawet posiadających odpowiednie atesty Państwowego Zakładu Higieny i innych instytucji, zezwalające na wprowadzenie do obrotu.
Zdaniem Instytutu, w miejsce listy należałoby stworzyć zestawienie warunków, jakie musi spełniać dany produkt aby mógł być używany do odśnieżania. Warunki te powinny określać dopuszczalny poziom oddziaływania na środowisko, szkodliwości dla ludzi, zwierząt i upraw rolnych, a także poziom oddziaływania na stan nawierzchni dróg. Następnym krokiem powinno być upoważnienie któregoś z państwowych instytutów badawczych do wydawania certyfikatów potwierdzających spełnienie tych warunków. Według ekspertów Instytutu, mógłby się tym zająć Instytut Ochrony Środowiska. Wprowadzenie nowych przepisów wiązałoby się jednak koniecznością zmian w ustawie Prawo Ochrony Przyrody, na podstawie której wydano rozporządzenie.
Jak podaje Instytut Koźmiana każdego roku tylko na drogi krajowe i autostrady trafia od 200 do 300 tysięcy ton soli. W 2011 roku tylko Warszawa wydała na odśnieżanie przeszło 90 milionów złotych. Sól używana do zabezpieczenia dróg niszczy karoserie samochodów, konstrukcje mostowe, a także przyspiesza pękanie asfaltu i powstawanie dziur w nawierzchni dróg oraz powoduje obrażenia u zwierząt domowych i dzikich. Występują także poważne szkody środowiskowe - wodny roztwór soli przedostaje się do gleby, powodując jej zasolenie i w efekcie szkodliwe dla roślinności procesy chemiczne. Każdego roku kilka tysięcy drzew obumrze z powodu „zimowego utrzymania dróg”. Kolejny problem to przedostawanie się solanki wraz ze ściekami do rzek.
Szkody, jakie przynosi solenie zimą spowodowały już iż wiele państw w ogóle zrezygnowało z chemicznych sposobów usuwania lodu. Zalegający na drogach śnieg posypuje się warstwą żwiru, szutru lub piasku. Posypywanie żwirem różnych frakcji, wypróbowane przez Skandynawów zalecają niemieckie organizacje eksperckie branży drogowej. W Polsce konieczna byłaby optymalizacja używanych frakcji żwiru, ze względu na częste wahania temperatury, balansującej na granicy zera. Powoduje to bowiem, że warstwa śniegu na przemian topnieje i zamarza, powodując gołoledź.
Optymalnym rozwiązaniem byłoby więc „stosowanie alternatywnych do soli środków, zawierających inhibitory korozji oraz substancje niwelujące szkodliwy wpływ na środowisko” – twierdzą eksperci Instytutu Koźmiana. Substancje te bazują z reguły na chlorku wapnia, mniej agresywnym aniżeli chlorek sodu. Są one droższe od soli drogowej, jednak biorąc pod uwagę same tylko koszty zniszczonych elementów infrastruktury oraz pojazdów mogłoby się okazać, że ich stosowanie przyniesie poważne oszczędności.













2


