Wśród najczęściej krytykowanych propozycji Ministerstwa Finansów wymieniany jest retrospektywny charakter nowych regulacji. Projekt ustawy zmienia zasady
finansowania projektów. Nowe przepisy mają być stosowane nawet do
inwestycji już zrealizowanych, które wciąż są spłacane np. z kredytów
bankowych.
-
Projekt ustawy całkowicie zmienia zasady przyznawania tego wsparcia i
powoduje, że biznesplany, które wcześniej stanowiły podstawę do
podejmowania decyzji o inwestycjach, teraz walą się w proch i pył - mówi
Tomasz Podgajniak, wiceprezes Polskiej Izby Gospodarczej Energii
Odnawialnej.
Inwestorzy boją się strat finansowych w zrealizowanych bądź będących w fazie realizacji projektach.
- Jednym z problemów jest obniżenie efektywności projektów. Ktoś, kto od 2-3 lat planował inwestycję np. w elektrownię wiatrową, dziś wie, że będzie musiał dokonać w planie pewnych zmian. Nie do końca wie jakich, więc próbuje to wyliczyć przeceniając projekt o 20 proc. i taki szablon przykładać do nowych regulacji. Ci, którzy już zainwestowali też nie wiedzą czy zasady, na których inwestowali, zostaną zachowane, czy ich też obowiązują zmiany. To by oznaczało, że będą musieli dokonać korekt w projektach już zrealizowanych, a które np. wciąż są finansowane z kredytu bankowego - wyjaśnia Bartłomiej Pawlak, prezes zarządu BOŚ EkoProfit.
Eksperci zwracają również uwagę na brak zapisu gwarantującego odbiór energii przez zakłady energetyczne.
- Do tej pory taki zapisy gwarantował producentom energii to, że jeśli podłączą się do sieci energetycznej, to ich energia zostanie odebrana. Dziś takich gwarancji nie ma, więc inwestor nie wie czy stawia farmę, po to, żeby sprzedawać energię, czy po to, by dowiedzieć się, że nikt od niego tej energii nie odbierze - mówi Bartłomiej Pawlak.
Retrospektywny charakter ustawy spotkał się z krytyką
przedstawicieli sektora, którzy podkreślają, że nie tyle obniżenie
wysokości wsparcia, ale brak stabilności systemu finansowania jest w tym
przypadku najpoważniejszym problemem, który powoduje niepewność wśród inwestorów.
-
Teraz nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie będziemy mieli przychody
w następnych latach, nie mówiąc o perspektywie lat 10 czy 15, a na
tyle szacuje się okres zwrotu wyłożonych środków na tego typu inwestycje
- podkreśla Podgajniak.
Dla
firm, które w sektor OZE w Polsce zainwestowały wiele milionów złotych,
taka zmiana może oznaczać duże kłopoty ze spłatą zaciągniętych
kredytów, a w niektórych przypadkach może nawet skończyć się
bankructwem. Zniechęceni brakiem stabilności inwestorzy mogą wycofać się
z planowanych projektów. A to na długi czas zahamuje rozwój
odnawialnych źródeł energii. Tym samym Polska może mieć problem z realizacją założeń paktu klimatycznego, według których w 2020 roku 20 proc. energii ma pochodzić ze źródeł odnawialnych.
Branża zarzuca rządowi przede wszystkim to, że wycofuje się z wcześniejszych deklaracji wsparcia. Zdaniem Tomasza Podgajniaka, nie można zmieniać reguł gry podczas procesu inwestycyjnego.
Projekt ustawy został przedstawiony przez Ministerstwo Gospodarki pod koniec grudnia. Konsultacje społeczne potrwają do 6 lutego. Według zapowiedzi Waldemara Pawlaka ustawa wejdzie w życie najpóźniej w lipcu tego roku.
Źródło: Newseria









2





