Rozmowa ze Sławomirem Kameckim, prezydentem Polskiej Federacji Zarządców Nieruchomości:
Irena Scholl: A zatem: jak minął rok 2011?
Sławomir Kamecki: Nie był to zły rok, ale z dramatyczną końcówką. Niestety, wygląda na to, że pożegnamy się z zawodem zarządcy nieruchomości z prawdziwego zdarzenia, jako specjalistą wykonującym zawód wymagający solidnego przygotowania i posiadania uprawnień. Minister Sprawiedliwości zaproponował deregulację ponad 200 zawodów, wśród nich znalazł się również zarządca nieruchomości.
Chociaż, przypomnę, pomysł ten pojawił się już i upadł, jako bezsensowny. Organizacje reprezentujące zarządców przekonały decydentów, że zarządca odpowiada za bezpieczeństwo milionów ludzi zamieszkujących w budynkach starych, zniszczonych, ale też musi umieć troszczyć się o nowe, których wartość liczy się w dziesiątkach milionów złotych.
Argumentów pokazujących ów bezsens jest znacznie więcej. Dlatego nie tylko organizacje zarządców, także część posłów oraz kierownictwo dawnego Ministerstwa Infrastruktury były przeciwne deregulacji i z pomysłu zrezygnowano.
Minister Jarosław Gowin przekonuje, że trzeba otworzyć dostęp do ponad 200 zawodów, aby zmniejszyć bezrobocie absolwentów, młodych ludzi.
Ale czy ktoś zastanowił się nad tym, że zawód zarządcy już się odmładza? W minionym roku uzyskało uprawnienia prawie 1 000 osób przed 30. rokiem życia, z wyższym wykształceniem, po studiach podyplomowych przygotowujących do zawodu zarządcy. W niektórych częściach kraju ci wykwalifikowani absolwenci już nie znajdują pracy. Czy to właśnie oni mają zaprzepaścić swoje solidne przygotowanie zawodowe i powiększyć grono bezrobotnych? Bo konkurencja wzrośnie, a jak znamy życie, pracę dostaną oferujący usługi tańsze, za to… gorszej jakości. Przecież to absurd!
Co zamierzacie zrobić, aby do tego nie dopuścić?
Zostaliśmy zaskoczeni sygnałami z Ministerstwa Sprawiedliwości. Nikt z nami tego pomysłu nie konsultował. Nie mieliśmy też żadnych rozmów z Ministrem Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Rozpoczęliśmy spotkania z innymi Federacjami i chcemy odnieść się do propozycji ministra Gowina. Gdyby chodziło m.in. o szukanie oszczędności w wydatkach z budżetu państwa związanych z obsługą sfery mieszkalnictwa, to niechaj wreszcie zrealizowany zostanie nasz, już wielokrotnie zgłaszany, postulat utworzenia samorządu zawodowego. Wówczas my sami, środowisko „nieruchomościowców” będzie ponosiło koszty obsługi merytoryczno-organizacyjnej całego systemu. Mają swoje izby architekci, inżynierowie projektanci, a my rzekomo ciągle „nie dorośliśmy”.
Z czym w minionym roku mieliście problemy?
Nie udało się nawiązać ścisłej współpracy z deweloperami. To oni w obecnej chwili są głównymi inwestorami na rynku mieszkaniowym, ale z zarządzaniem nowymi zasobami jest kiepsko. Na początku, kiedy jeszcze działa rękojmia i wykonawcy poprawiają drobne usterki, deweloper jako tako sobie radzi. Dopiero później, gdy pracy przybywa i zaczynają się poważniejsze problemy, zatrudniają zarządców.
Ponadto jednym z problemów jest ustalenie stosownych regulacji po wyodrębnieniu i sprzedaniu lokali. W nowej nieruchomości na początku deweloper dysponuje prawie 100 proc. liczbą głosów. Jest zatem w stanie uchwalić wszystkie zasady rozliczeń, reprezentacji, regulamin porządku domowego itd. Po wyodrębnieniu i sprzedaniu lokali, a więc po „rozdrobnieniu” dysponowania głosem, uchwalenie dobrych zasad staje się praktycznie niemożliwe. Niestety niektórzy deweloperzy chyba celowo nie są zainteresowani taką regulacją, bo starają się – tak jak kiedyś gminy – nie pokrywać kosztów utrzymania własnego zasobu (lokali niesprzedanych). Naszym zdaniem, jest to stanowisko niesłuszne i chcemy przekonać ich, że nie służy to budowaniu ich właściwego wizerunku.
Co więc proponujecie deweloperom?
Chcemy im przekazać naszą wiedzę dotyczącą całego procesu zarządzania nieruchomością. Po prostu trzeba ucywilizować gospodarkę nowymi zasobami mieszkaniowymi. Na szczęście coraz większej rzeszy deweloperów zależy na tych dobrych praktykach.
A jak wyglądał w minionym roku dzień powszedni Federacji?
Przede wszystkim zajmowaliśmy się przygotowaniem adeptów do ostatniego kroku na drodze do uzyskania uprawnień zawodowych. Sprawdzaliśmy, czy prawidłowo sporządzają plany zarządzania nieruchomością, podczas egzaminów wewnętrznych sprawdzaliśmy ich wiedzę w zakresie stosowania przepisów. W ub.r. przeprowadziliśmy takie postępowania wobec ok. 250 osób, które zakwalifikowały ich do uzyskania licencji. Natomiast stowarzyszenia, których w naszej Federacji jest 15, przeprowadzały programy edukacyjne, pozwalające zarządcom posiadającym już licencję, wywiązać się z ustawowego obowiązku doskonalenia zawodowego.
Zadowoleni jesteśmy z nawiązania współpracy ze Stowarzyszeniem Nowoczesne Budownictwo (www.snb.org.pl), które powstało w zeszłym roku. Celem SNB jest nowelizacja Rozporządzenia o warunkach technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie.
Dotychczas tego rodzaju przepisy powstawały w resorcie budownictwa, w Głównym Urzędzie Nadzoru Budowlanego…
Tak, jednak były częstokroć oderwane od życia. Nie wymuszały np. poszanowania energii ani na etapie projektowania i budowania domów, ani ich eksploatacji, zarządzania nimi. A Unia Europejska wciąż alarmuje: Za dużo zużywacie energii pozyskiwanej przestarzałymi technologiami, a z kolei mieszkańcy narzekają na zbyt wysokie rachunki za ogrzewanie lokali i podgrzewanie wody. Kto wie lepiej, jak ten stan rzeczy radykalnie zmieniać? Urzędnicy, czy praktycy? Dlatego warto współpracować z organizacjami pozarządowymi. Inicjatywę SNB uważam za bardzo cenną. I mam nadzieję, że propozycje, które wspólnie opracujemy, nie znikną w ministerialnych szufladach.
Jakie jeszcze zmiany w przepisach dyktuje życie?
Konieczne są zmiany w Ustawie o własności lokali (UWL). Chodzi o przepisy dotyczące sposobu głosowania w sprawie lokali będących współwłasnością bardzo wielu osób. Wedle obecnych przepisów remont w takim lokalu, jak np. wyodrębniona hala garażowa, wymaga zgody wszystkich jej współwłaścicieli, których może być i trzystu. Praktycznie jest to niemożliwe, wobec czego pozostaje jedynie droga sądowa – wówczas orzekane jest tzw. przymuszenie mniejszości.
Co proponujecie?
Trwają prace nad nową koncepcją, znale zienie dobrego rozwiązania nie jest łatwe. W UWL brakuje jednoznacznych zapisów zobowiązujących właścicieli lokali do udostępnienia ich celem przeprowadzenia okresowych kontroli. Jeśli ktoś się uprze, nie można go skutecznie zmusić do udostępnienia lokalu, o czym pani redaktor pisała w „Administratorze” w ub.r.












2


