Rozmowa z Wojciechem Kucem, prezydentem Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości:
Irena Scholl: Co słychać w stowarzyszeniach należących do PFRN, a zwłaszcza jak się mają członkowie tych stowarzyszeń?
Wojciech Kuc: To zależy, gdzie się ucho przyłoży… W takich miastach, jak Katowice czy Łódź, gdzie kurczy się przemysł, nie ma pracy, tam na rynku nieruchomości panuje constans. Ilość transakcji jest mniejsza niż w latach minionych, więc kondycja zawodowo-materialna pośredników w obrocie nieruchomościami jest różna. Mało doświadczeni i wytrwali zarabiają mniej także dlatego, że spadły ceny lokali, niekiedy o 15%. Mimo kryzysu, w skali kraju przybyło do stowarzyszeń 100 nowych członków, bowiem np. we Wrocławiu czy w Warszawie przybyło mieszkań i zastoju nie ma.
A co z cenami?
Także rozmaicie bywa. Ich wysokość w Warszawie utrzymuje się w przypadku mieszkań 2 pokojowych, lokali o powierzchni do 50. m.kw. Powodzeniem cieszą się też mieszkania pozornie mało atrakcyjne, położone np. w Ursusie czy w Wawrze, do „obwarzanka” bowiem przybywają ludzie z całej Polski. A dla kupujących tu pierwsze mieszkanie ważne jest, aby znaleźli się w aglomeracji warszawskiej, nawet daleko od centrum. Natomiast spadają ceny – nawet o 20% – lokali o powierzchni około 100 m.kw., w starym budownictwie i z wielkiej płyty. I ta tendencja może się utrzymać także w bieżącym roku.
Co na to wpływa?
Pogorszenie warunków uzyskania kredytu bankowego, m.in. ograniczenie jego spłaty do 25 lat. Kredyt „Rodzina na swoim” można otrzymać tylko na mieszkanie nowe, podczas gdy rosnącym powodzeniem cieszyły się mieszkania oferowane do sprzedaży na rynku wtórnym. Zawężają się zasady, na które można uzyskać pomoc z budżetu przy spłacaniu odsetek, także brak możliwości otrzymania kredytu w obcej walucie, spowodowane słaba pozycją złotego! Każdy wszak szuka tanich mieszkań.
Wytwarza się dziwna sytuacja: spadek ceny mieszkań cieszy nabywców, ale martwi sprzedających. Brak konsensusu rynkowego, a zwłaszcza zrozumienia sytuacji rynkowej przez sprzedających powoduje zmniejszenie obrotów na rynku nieruchomości co bardzo martwi pośredników.
I firmy padają. Które najczęściej?
Te najnowsze, działające 2–3 lata, najmniej znane. I najmniejsze, działające na małym obszarze, które muszą przecież pokrywać konieczne koszty, np. za wynajęcie lokalu, zainstalowanie urządzeń, korzystanie z mediów, zatrudnienie niezbędnego personelu. Dotyczy to także dużych firm.
Jak pomagacie członkom swoich organizacji znaleźć możliwość zarobkowania?
Doradzamy, aby tworzyli wspólnie duże Biura Obrotu Nieruchomościami. Bywamy „swatami”, pośrednikami dla pośredników, ułatwiamy kontakty. Zachęcamy do tworzenia firm wielozawodowych, wieloczynnościowych, prowadzących doradztwo inwestycyjne, szacujących nieruchomości, świadczących usługi prawnicze, zajmujących się równocześnie i pośredniczeniem i zarządzaniem nabytymi przez klienta nieruchomościami, bo wielu kupuje je celem wynajmowania. Tego rodzaju firmy to, moim zdaniem, dobra przyszłość dla pracujących w zawodach „nieruchomościowych”.
Czy można umiejętności takiego patrzenia na swój zawód, takiego podchodzenia do sprawy i organizowania takich firm nauczyć się na studiach podyplomowych, na szkoleniach prowadzonych przez Federację i stowarzyszenia?
Można. Większość uczelni unowocześniła swoje programy, a i my staramy się to robić. Trzeba unowocześniać metody pracy także w przedsięwzięciach edukacyjnych.
Co konkretnie robicie, aby tak się działo?
Rozwijamy szkolenie internetowe, wprowadzając platformy informacyjne.
Ilu kursantów skorzystało z takiego internetowego szkolenia?
Sześćset osób już je zakończyło, ale zainteresowanie szkoleniem „na odległość” szybko rosło. Przez ostatnie pół roku grupa uczących się przez internet powiększyła się do 1,2 tys. osób!
Co spowodowało tak duże zainteresowanie zdobywaniem wiedzy tą metodą?
Nie wszyscy uczestnicy szkoleń mieszkają w wielkich miastach, gdzie się je tradycyjnie organizuje, a dojazdy są coraz droższe. Również traci się na nie sporo czasu, a czas to pieniądz. Poza tym za szkolenia „na żywo” trzeba zapłacić 100–200 zł, zaś za internetowe 80 zł i mniej. Zaletą szkolenia internetowego jest także swoboda wyboru terminu uczestniczenia w zajęciach.
W jaki sposób kontrolowane jest uczestnictwo w takich szkoleniach?
Podczas szkolenia na bieżąco sprawdzamy uczestnictwo słuchacza, poprzez liczne zadania, pytania czy też odpowiedzi na zadane pytania.
A kto korzysta z tego rodzaju szkoleń?
Najczęściej ludzie młodzi, dopiero wchodzący do zawodu pośrednika czy zarządcy. Dla młodych kontakt z internetem jest tak naturalny, jak oddychanie. Starsi bardziej cenią sobie możliwość kontaktów osobistych z wykładowcami i uczestnikami szkoleń, wymianę zdań, informacji.
A jak przebiega unowocześnianie zarządzania i pośredniczenia w obrocie nieruchomościami?
Upowszechniamy system Fgora. System ten został dostosowany do współpracy w całym kraju oraz na świecie poprzez partnerów branżowych. Chcemy, aby przy pomocy Fagory, powszechny był dostęp do instytucji finansowych dla klientów pośredników i zarządców. Dzięki niemu zarządca może pomóc wspólnocie np. szybciej zdobyć pieniądze na konieczne remonty nie zaciągając kredytu.
Ale jak zmniejszyć wydatki na media np. ogrzewanie mieszkań czy wody?
Nie określać stawek wedle metra, ilości osób, ale faktycznie zużytej energii, instalując podzielniki ciepła, lub wedle zasady zużycia np. wody. Ich zastosowanie jest ciągle mało popularne.
W nowy 2012 rok spogląda Pan z optymizmem?
Ciężko jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. Chcieliśmy skupić się na dalszym doskonaleniu naszej pracy, jako pośredników i zarządców nieruchomości, dopasowując się do norm i standardów zawodowych stosowanych w innych krajach Unii Europejskiej, mających większe doświadczenie w gospodarce nieruchomościami. Naszym celem jest swobodne proponowanie usług dotyczących i pośrednictwa i zarządzania w tych krajach, zyskanie tam dobrej opinii. Tymczasem będziemy musieli poświęcać czas na ratowanie już zdobytego prestiżu naszych zawodów w naszym własnym kraju. Przeciwko ich degradowaniu. Bo tak przyjmujemy zamiar rządu zlikwidowania uprawnień zawodowych. Chcieliśmy wejść piętro wyżej, a minister Gowin zamierza zepchnąć nas na parter.
Oby tak się nie stało. Życzę z całego serca.













2


