Rozmowa z Marią Kowalską, prezydent Polskiej Federacji Stowarzyszeń Zawodów Nieruchomościowych:
Irena Scholl: Zacznę od prośby o zaprezentowanie „stanu posiadania” Federacji.
Maria Kowalska: Nasza Federacja skupiała w 2011 r. 20 stowarzyszeń, czyli o jedno więcej w stosunku do roku 2010. Należy do nich 1 018 członków. Coraz częściej posiadają oni dwie lub trzy licencje: zarządców, pośredników i rzeczoznawców. To zmniejsza kłopoty finansowe zarządców nie posiadających aktualnie pracy w swoim zawodzie lub zarabiających niewiele, jak również pośredników i rzeczoznawców w przypadku słabego zapotrzebowania na wyceny czy kupno-sprzedaż nieruchomości. Dzisiejszy rynek jest kapryśny…
Zapewne zwiększa to zapotrzebowanie na usługi edukacyjne prowadzone przez Federację.
Postaraliśmy się o środki z UE na realizację trzech rodzajów szkoleń. Uzyskaliśmy na ten cel 215 tys. zł. Dzięki temu uczestnicy nic za te szkolenia nie płacili, pokrywali tylko koszty przejazdu i zakwaterowania. Pierwsza grupa, 25 osób po studiach podyplomowych, która odbyła praktykę zawodową w systemie warsztatowym została pozytywnie zweryfikowana, i w marcu br. wystąpią o nadanie licencji zawodowej w zakresie zarządzania nieruchomościami. Druga grupa, 50 licencjonowanych zarządców i pośredników, „zaliczyła” 24 godziny szkolenia ustawicznego. Otrzymali zaświadczenia, uzyskując aż 32 punkty, tak więc można powiedzieć, że wznieśli się ponad przeciętność! Zadbaliśmy również o pomocników zarządców, dawnych administratorów, obecnie maklerów rynku nieruchomości, którzy nie posiadają licencji ani wyższego wykształcenia, a chcieliby pracować w firmach zajmujących się pośrednictwem i zarządzaniem. Odbyli więc szkolenie podstawowe: ABC – makler rynku nieruchomości. 25 osób otrzymało certyfikaty potwierdzające uzyskanie podstawowych kwalifikacji w zawodzie maklera (administratora). Gdyby nie środki unijne to ostatnie przedsięwzięcie nie było by zrealizowane, gdyż zdobywanie tego typu kwalifikacji nie jest wymagane przepisami, a szkolenie kosztuje…
W październiku odbył się XI Kongres PFSZN, połączony z obchodami V-lecia Stowarzyszenia Przedsiębiorczości w Nieruchomościach, świadczącego usługi edukacyjne, które jest członkiem Federacji. Dla 270 uczestników kongresu było to solidne, dwudniowe szkolenie…
Głównym tematem było bezpieczeństwo nieruchomości i ludzi w niej przebywających. Zarządca ponosi dużą odpowiedzialność za skutki swojej działalności – nie tylko cywilną, kontraktową, ale również karną, gdy np. budynek się zawali, no i zawodową, szczegółowo określoną w art. 188 Ustawy o gospodarce nieruchomościami, obwarowaną również karami dyscyplinarnymi, jak upomnienia, nagany, zawieszenie lub pozbawienie licencji zawodowej.
Te ostatnie kary mogą zniknąć wraz ze zniknięciem licencji, o czym ostatnio głośno.
Dla mnie to zdumiewający pomysł! Przed kilkunastu laty, w wyniku powszechnej krytyki fatalnego sposobu administrowania nieruchomościami, Ustawą o gospodarce nieruchomościami wprowadzono zawód zarządcy. Jego wykonywanie obwarowane zostało wymaganiami, jakie zarządcy muszą spełniać, od uzyskania licencji poczynając. Ale dzięki nim standard świadczonych usług uległ radykalnej poprawie. Są one wykonywanie profesjonalnie, a skargi, które na poczynania zarządców napływają do Komisji Odpowiedzialności Zawodowej, częściej wynikają z pieniactwa skarżących, niż karygodnych zaniedbań zarządców. Wzrósł prestiż tego zawodu.
Czy fakt, że zawód zarządcy znalazł się u nas wśród zawodów regulowanych, stoi w sprzeczności z tendencjami, którymi kieruje się Unia Europejska? Minister Gowin, zamierzając znieść regulację m.in. tego zwodu podkreślał, że w Polsce jest najwięcej zawodów regulowanych, co jest fatalne i trzeba z tym coś zrobić.
Czyli ciąć bez głębszej analizy? Członek Komisji Rewizyjnej naszej Federacji, Jarosław Zieliński, w zeszłym roku został wybrany do zarządu CEPI – Europejskiej Federacji Zawodów Nieruchomościowych. Jest doskonale zorientowany, jakie wiatry wieją w UE. Przede wszystkim wymagania wobec zarządców stale rosną. W dyrektywach unijnych zawierane są przepisy dotyczące polityki świadczenia usług, które zalecają organizowanie i wdrażanie certyfikacji i oceny usług przez niezależne podmioty, ocenę jakości tych usług przez organizacje zawodowe, opracowywanie kodeksów postępowania. Za wzór stawia się zasady wykonywania zawodu zarządcy zawarte w przepisach obowiązujących w krajach, gdzie ten zawód jest regulowany! A jest on regulowany w większości krajów należących do UE, m.in. w Austrii, Belgii, Wielkiej Brytanii, Szwecji, we Włoszech, gdzie obowiązują licencje.
Czyli w przepisach prawa unijnego nie zawarto żadnych wytycznych wskazujących na potrzebę deregulacji zawodów związanych z rynkiem nieruchomości?
Absolutnie nie. Jak nas ostatnio informował nasz przedstawiciel w unijnej organizacji z inicjatywy CEPI ma powstać Europejska Karta Profesjonalisty, ułatwiająca zarządcom dostęp do pracy we wszystkich krajach unijnych. Ale warunkiem jest posiadanie sprawdzonych kwalifikacji, postępowanie wedle Kodeksu Dobrych Praktyk, a kodeks ten ma zawierać zasady leżące u podstaw wykonywania zawodów regulowanych, takich jak niezależność zawodowa, poufność, prawość, uczciwość i godność. Jakże rzadko wymieniamy dziś te cechy…
Jakie wnioski? Będziecie protestować przeciwko deregulacji?
Rozpoczęliśmy już wspólne rozmowy z innymi federacjami. Liberalizacja nie może się odbywać kosztem społeczeństwa, w tym właścicieli nieruchomości. Tego rodzaju usługi, które wykonujemy, zawsze powinny pozostać pod kontrolą systemową. Z tym, że może być sprawowana w dwojaki sposób: albo poprzez ministra, który odpowiada za budownictwo i mieszkalnictwo, albo poprzez samorządy zawodowe działające na rynku nieruchomości, co też zdaje egzamin w wielu krajach europejskich, np. w Niemczech.
Pani prezydent mówiła o odpowiedzialności zarządcy za bezpieczeństwo ludzi i budynków. Z jakimi problemami musi się on uporać, aby to bezpieczeństwo zapewnić?
Co roku i co pięć lat dokonywane są przeglądy budynków. Jest problem z wykonaniem zaleceń pokontrolnych, gdyż współwłaściciele budynków, zwłaszcza gminy, nie starają się o zdobycie na ten cel odpowiednich kwot poprzez podwyższenie wysokości czynszu. Utrzymują go na poziomie czynszu regulowanego, czyli około 5 zł za metr. A z potrzeb remontowych wynika, że konieczna jest stawka 7 zł. W tej sytuacji niedobór powinien być pokryty ze środków gminy. Ale to jest niemożliwe, bo gmina ma zbyt dużo wydatków. Tymczasem kamienice niszczeją, o co właściciele i lokatorzy mają oczywiście pretensje do zarządców.
I może być nieszczęście, za które prokurator pociągnie do odpowiedzialności zarządcę.
I były takie przypadki. Dlatego przy każdej okazji szkoleń czy spotkań kongresowych przypomina się zarządcom o konieczności gromadzenia dokumentów potwierdzających fakt, że niczego nie zaniedbali, przedstawiali wspólnotom protokoły pokontrolne, plany remontów, sygnalizowali o zagrożeniach, występowali gdzie trzeba…
Jakie przedsięwzięcia, podejmowane w ub.r. były najbardziej pracochłonne?
Trzy letnie miesiące spędziliśmy na rozmowach i wystąpieniach do Ministra Finansów (pani prezydent pokazuje mi stos „papierów”). Dotyczyły one nowej interpretacji Ustawy o podatku od towarów i usług z 11 marca 2004 r., skierowanej przez ministerstwo do Izb Skarbowych i Urzędów Kontroli Skarbowej w czerwcu 2011 r. Interpretacja ta zmieniała interpretację poprzednio obowiązującą i nakładała na wspólnoty mieszkaniowe obowiązek fakturowania wewnętrznych rozliczeń między wspólnotą a jej członkami w zakresie zakupu mediów dostarczanych do lokali. To spowodowało konieczność płacenia tzw. podwójnego VAT-u, najpierw przy zakupie usług od dostawców mediów, a potem przy ich odsprzedaży właścicielom mieszkań. To powodowało zwiększenie opłat za lokale. – Nowa interpretacja wprowadzała chaos i była sprzeczna z ideą tworzenia wspólnot mieszkaniowych. Wynika z niezrozumienia ich funkcji polegających na wspólnym gospodarowaniu nieruchomością. Wspólnota to nie firma handlowo-usługowa – wyjaśnialiśmy ministrom, legislatorom.
Z jakim skutkiem?
Pozytywnym! W dniu 20 września ukazało się rozporządzenie MF, w którym zwalnia się z płacenia VAT za czynności związane z utrzymaniem lokali mieszkalnych zajmowanych przez właścicieli, jak i czynności wykonywanych przez wspólnotę lub właścicieli lokali mieszkalnych na rzecz innych osób używających lokale, za które pobierane są opłaty niezależne od właścicieli, a więc za media. Dokładnie owych przepisów, pkt. 16a i 16b nie przytaczam, gdyż zarządcy albo je już znają, albo powinni się z nimi dokładnie zapoznać. Dla mnie to duża satysfakcja, gdy nasze starania mogą pomóc i wspólnotom, i zarządcom.
I oby takich satysfakcji było jak najwięcej!












2


