IS Pani prezydent jest najbardziej doświadczoną organizatorką wspólnych działań, mających na celu doskonalenie sposobu gospodarowania nieruchomościami. Proszę przypomnieć kiedy i od czego się zaczęło? Chyba jeszcze przed powstaniem Federacji w dzisiejszym kształcie?
AK U podstaw Federacji leżały oczekiwania właścicieli nieruchomości gminnych i prywatnych i firm zarządzających zaniedbanymi budynkami w miastach. Stąd przed 20-laty powstała Ogólnopolska Izba Gospodarki Nieruchomościami.
Jak przyjęła Pani pojawianie się nowych federacji?
Bardzo nas cieszy rozwój ruchu zawodowego. Nowe Federacje to objaw bardzo pozytywny. Wszystkim nam chodzi o wspólny cel „utrzymanie nieruchomości w jak najlepszym stanie technicznym i mądre inwestowanie w nieruchomości dla dobra ich właścicieli i mieszkańców”. Rynek nieruchomości jest tak ogromny, że dla wszystkich wystarczy miejsca.
Przejdźmy teraz do roku 2011.
To, co się wydarzyło w jego końcówce, czyli pomysł, by zawód zarządcy nieruchomości zmienił swój charakter, znów skłania do wspomnień.
Przypomnieć warto okres sprzed kilkunastu lat, kiedy pojawił się zawód licencjonowanego zarządcy nieruchomości i w nowej Ustawie o gospodarce nieruchomościami zapisano m.in. obowiązek posiadania wyższego wykształcenia, odbycia specjalistycznych szkoleń lub studiów podyplomowych oraz zdania egzaminu państwowego, z czego zwolnieni byli tylko ci, którzy posiadali co najmniej 5-letnią praktykę w administrowaniu nieruchomością.
Trzeba było też permanentnie dokształcać się, aby stale podnosić swoje kwalifikacje, znać zmieniające się wciąż prawo, a także nowe techniki i metody zarządzania. Nie wszyscy zarządcy, jak również osoby szykujące się do wykonywania tego zawodu, byli tym zachwyceni. Jednak szybko zorientowali się, że efekt wart był wysiłku. Zyskali prestiż, zapotrzebowanie na usługi zarządcy z licencją rosło z roku na rok. Teraz, gdy chce się ten dorobek przekreślić, nie ma zarządcy ani właściciela nieruchomości, który spokojnie by się temu przyglądał. Liczymy na mądrość naszych parlamentarzystów i naszego Ministerstwa bo na pewno są konieczne zmiany.
Teraz pora wrócić do pytania: jak minął rok 2011?
Przede wszystkim zajmowaliśmy się staraniami o wprowadzenie europejskich standardów zawodowych w zakresie gospodarowania nieruchomościami.
Odbyliśmy wiele spotkań z resortami: polityki społecznej, edukacji, infrastruktury, aby m. in. zorientować się, jak to wygląda w Unii Europejskiej, jakie tam są stawiane wymagania zawodowe. Wszystko wskazywało na to, że konieczne jest ustalenie szczebli poszczególnych kompetencji w procesie gospodarowania nieruchomościami.
Również trzeba było określić pozostałe zawody, niezbędne w gospodarce nieruchomościami, ustalić kompetencje poszczególnych „szczebli” całej „drabinki”, od gospodarza domu poczynając, poprzez administratora i zarządcę nieruchomości oraz zarządcę–doradcę.
Uznaliśmy, że potrzebnych jest 5 poziomów kompetencji, podczas gdy w Krajowym Rejestrze Zawodów zapisane są 3, a w normach europejskich 12. U nas są to gospodarz domu, administrator, którym – zgodnie z Ustawą o gospodarce nieruchomościami – może być każdy, kto posiada średnie wykształcenie, jeśli działa pod kierunkiem licencjonowanego zarządcy.
Natomiast my proponujemy, aby pojawił się jeszcze drugi szczebel administratora, mianowicie administrator certyfikowany oraz zawód doradcy–zarządcy.
Z naszych doświadczeń wynika bowiem, że zarządca nieruchomości dla sprawnego działania w dużych firmach zarządzających np. wspólnotami mieszkaniowymi, czy spółdzielnia mieszkaniowa zarządzająca całymi osiedlami (np. gdańskie „Przymorze” liczy 15 tys. lokali) zatrudniać musi niekiedy kilkunastu administratorów, którzy powinni mieć wysokie kwalifikacje, aby w sposób odpowiedzialny wspomóc zarządcę w wielu czynnościach. Ich zadaniem jest nie tylko czuwanie nad porządkiem wewnątrz i na zewnątrz budynków, ale i nad tym, czy woda jest odpowiednio dostarczana, czy wodomierze są w porządku, czy okna na klatce schodowej są szczelne, a także badanie stanu technicznego lokali, bo to wszystko ma m.in. wpływ na wysokość rachunków opłaconych z kieszeni mieszkańców.
W przypadku dużej nieruchomości nie będzie przecież robił tego sam zarządca, choć to on odpowiada za utrzymanie nieruchomości w dobrym stanie. Powinien więc mieć do dyspozycji odpowiednio przygotowany personel, ze sprawdzonym poziomem wiedzy. Administrator może ją zdobywać na stanowisku pracy, ale powinno to zostać potwierdzone egzaminem kompetencyjnym. Poza tym większość ludzi poważnie traktuje swoją pracę i czuje potrzebę awansu zawodowego. Przez cały rok zbierane były opinie na ten temat. Pytaliśmy też, jak powinny wyglądać relacje między zarządcami a administratorami. Z naszych badań wynika, że zarządcom bardzo zależy na posiadaniu współpracowników na wysokim poziomie, mających odpowiednią rangę, gdyż to oni mają najczęściej bezpośredni kontakt z mieszkańcami, to oni przede wszystkim kształtują opinię o jakości gospodarki nieruchomością, a ta gospodarka – z różnych powodów – jest coraz bardziej skomplikowana. Z tego też powodu zarządcom potrzebna jest fachowa pomoc.
Jak licznej grupie administratorów zależy na posiadaniu certyfikatu? Bo przecież to oni sami będą podejmowali decyzję w tej sprawie.
Mimo, że propozycja została spopularyzowana stosunkowo niedawno, w zeszłym roku pojawiło się w stowarzyszeniach już stu pionierów, czyli „zwykłych” administratorów, którzy przygotowali się do uzyskania certyfikatu na własny koszt.
Kiedy nastąpi uroczysty, zapewne, moment ich wręczenia?
Mamy nadzieję, że w czasie uroczystych obchodów 20-lecia naszej Izby.
Dlaczego „mamy nadzieję”? To nie jest to jeszcze pewne?
| Co nowego w orzecznictwie? Kserokopia nie jest dokumentem | Administracja wspólnoty mieszkaniowej nie jest organem administracji publicznej |
|---|
![]() |
Wystąpiliśmy do Polskiego Centrum Akredytacji o możliwość prowadzenia egzaminów kompetencyjnych i wydawania certyfikatów. Obecnie trwają końcowe prace związane z uzyskaniem przez naszego członka – Ogólnopolską Izbę Gospodarki Nieruchomościami – uprawnień firmy akredytowanej do tego celu. W ten sposób stopniowo powstaje kompletny system uprawnień związanych z gospodarowaniem nieruchomościami.
Jak pamiętam, PFOZA i WN zawsze pomagała firmom parającym się zarządem nieruchomościami zdobywać międzynarodowe znaki jakości.
Efekt był widoczny. W ciągu 9 lat 400 firm rozpoczęło pracę w systemie grupowego zarządzania jakością według norm ENISO 2001–2008. Niestety, nie wszystkie wytrwały w tym systemie, którego stosowanie kontroluje Ogólnopolska Izba Gospodarki Nieruchomościami. Ta kontrola odbywa się w ramach certyfikacji uzyskanej przez OIGN od firmy TUV-NORD Polska. W rezultacie pozostało tylko 100 firm, mających prawo posługiwania się znakiem ENSIO 2001–2008.
Tak więc pracujemy nad doskonaleniem metod działania firm, które pozwolą utrzymywać się firmom w systemie grupowego sterowania jakością. Ważną przyczyną utraty tytułów potwierdzających jakość zarządzania, są koszty. Trzeba ponosić opłaty związane ze szkoleniem, z audytem, z prowadzeniem dokumentacji.
Natomiast namacalną korzyścią jest możliwość korzystania z poradnictwa prowadzonego przez OIGN. Wszystkie skargi, reklamacje wnoszone przez klientów są analizowane. Spośród 600 wniesionych w ubiegłym roku tylko 2 okazały się zasadne. To dowodzi, że jakość usług świadczonych przez firmy zarządzające nieruchomościami jest na coraz lepszym poziomie, natomiast skargi kierowane bywają nie na tych, którzy zawinili. Jeśli wspólnota nie wyasygnowała np. środków na remonty, nie jest winą zarządcy, że dach cieknie.
Czytaj dalej: A co z poradnictwem zawodowym, prowadzonym przez Federację?













2


