Sprawność instalacji grzewczej w dużej mierze zależy od systematycznej kontroli i bezzwłocznego naprawiania najdrobniejszych nawet usterek. Warto więc wykorzystać okres letni na staranny przegląd instalacji, aby w sezonie grzewczym nie sprawiała kłopotu.
Każda instalacja grzewcza składa się z kilku elementów, spośród których do podstawowych należą: źródło ciepła (kotłownia lub węzeł cieplny), rurociągi wraz z armaturą regulacyjną i odcinającą oraz grzejniki z zaworami. Ponadto jej częścią mogą być jeszcze zawory, zarówno jako element sieci, jak i grzejników (zespoły zintegrowane).
Sieć cieplna
Źródłem ciepła może być miejska sieć cieplna i współpracujący z nią węzeł cieplny, złożony z bardzo różnych urządzeń, kotłownia wolno stojąca, zaopatrująca w ciepło kilka budynków i będąca pod zarządem administracji, kotłownia wbudowana pracująca na rzecz jednego budynku oraz małe lub indywidualne centrale wymiennikowe. Czasem też zarządcy budynków muszą zajmować się tzw. instalacjami etażowymi, czyli z własnym źródłem ciepła (kocioł gazowy dwufunkcyjny) zamontowanym w mieszkaniu, do którego lokator ma nieograniczony dostęp.
Sieć cieplna to najczęściej spotykane źródło ciepła do ogrzewania budynków w dużych miastach. Budynki przyłączane są do sieci za pośrednictwem węzłów cieplnych. Przy czym węzeł cieplny może być własnością administratora budynku lub miejscowego MPEC. Także zawierane umowy na dostawę ciepła różnie regulują kwestię konserwacji, nadzoru i obsługi węzła. Ważne jest, aby zarządca wiedział, co należy do jego obowiązków, a co do dostawcy ciepła. Jedną z często spotykanych w węzłach usterek, na którą (nie wiadomo dlaczego) konserwatorzy nie reagują, są nieszczelności przy dławnicach zaworów (fot. 1) i pomp (fot. 2). A nawet z pozoru drobne przecieki mogą być przyczyną dużej wilgotności w pomieszczeniu węzła, która przy wysokiej temperaturze powietrza prowadzi do korozji urządzeń i rurociągów.
Jeśli administrator opiekuje się lokalną wolno stojącą kotłownią, ogrzewającą kilka budynków, ma podwójny kłopot, bo musi kontrolować pracę samej kotłowni, która wymaga postępowania zgodnie z przepisami dotyczącymi takich obiektów, i węzłów cieplnych znajdujących się w poszczególnych budynkach. W takiej sytuacji wszystkie urządzenia węzła cieplnego (fot. 3) podlegają jego nadzorowi i konserwacji. Przede wszystkim musi sprawdzać pracę pomp, od której zależy utrzymanie prawidłowego ciśnienia w instalacji. Przy czym nie chodzi tu o ciśnienie, jakie pokazuje manometr na rurociągu tłocznym, ale o różnicę ciśnień między wskazaniami manometru na zasileniu i powrocie, bo właśnie ta różnica pokazuje, czy wszystko w instalacji jest w porządku. Spadek ciśnienia dyspozycyjnego może sygnalizować, że trzeba sprawdzić, czy filtry i odmulacze (fot. 4) nie są zabrudzone. Zwiększone opory przepływu to nie tylko nieprawidłowy rozdział ciepła, ale także niepotrzebna strata energii, o czym należy pamiętać. Aby móc kontrolować pracę instalacji, wszystkie zamontowane w węźle cieplnym manometry i termometry powinny być sprawne, a samo pomieszczenie węzła nie powinno być składem niepotrzebnych przedmiotów lub pełnić funkcji warsztatu (fot. 5).
Eksploatację instalacji można podzielić na dwa okresy: sezon grzewczy i postoju. Dla jej bezawaryjnego działania ten drugi okres jest nie mniej ważny od pierwszego, bo właśnie to, co zrobimy podczas postoju instalacji, w dużym stopniu decyduje o tym, co się będzie z nią działo w sezonie grzewczym.
Instalacja centralnego ogrzewania
Jej stan łatwo skontrolować z zewnątrz - korozję rur zauważy każdy. Znacznie trudniej natomiast ocenić stan rur w środku. Są jednak na to sposoby. Można np. wypuścić z instalacji trochę wody do czystego słoika. Jeśli będzie względnie czysta, przezroczysta, to będzie świadczyło o tym, że w instalacji nic groźnego się nie dzieje. Woda ma odpowiedni skład chemiczny. Czarne, nieliczne kłaczki wskazują, że woda pobierana do uzupełniania jej ubytków w instalacji zawiera za dużo chlorków lub siarczanów (norma PN-93/C-04607 mówi, jakie powinno być dopuszczalne ich stężenie), a to prowadzi do korozji. Jeżeli często nie uzupełniamy wody, wytrącone tlenki żelaza zwykle osiadają na filtrach i później także nic złego się nie dzieje. Z tego też powodu należy pamiętać o usuwaniu wszelkich przecieków, aby nie było konieczności uzupełniania wody, a wraz z nią wprowadzania do instalacji nowych, aktywnych chlorków i siarczanów.





2


