Polscy spółdzielcy wystąpili do Strasburga z kolejną skargą na łamanie zarówno przepisów Konstytucji RP, jak i Unii Europejskiej w dziedzinie polskiego prawodawstwa dotyczącego spółdzielczości mieszkaniowej. W kwietniu uczyniła to w końcu także Krajowa Rada Spółdzielcza (KRS), która oskarżyła władze RP o dyskryminację spółdzielczości.
Dlaczego reakcja KRS była tak spóźniona? Problem wszak nabrzmiewał od dawna, na co spółdzielcy zwracali uwagę od lat.
Mieliśmy nadzieję, że wszystkie siły polityczne sprawujące władzę w nowych warunkach ustrojowych zrozumieją, jak skutecznym kołem napędowym dla społecznej gospodarki rynkowej może się stać spółdzielczość. Wiedzieliśmy, że trzeba czasu, żeby wielu polityków przestało traktować spółdzielnie jako „bastion komuchów", skoro są to organizmy społeczno-gospodarcze, funkcjonujące od XlX wieku i wciąż wysoko cenione, a polska praktyka dowodzi, że właśnie spółdzielnie mieszkaniowe dostarczały niezamożnym warstwom społecznym najtańszych i najracjonalniej zarządzanych mieszkań.
Kiedy w takim razie podjęliście decyzję o interwencji w Strasburgu?
18 grudnia 2009 r., kiedy Sejm uchwalił kolejną nowelizację ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, która nadal nie uwzględniała zapisów zawartych w Konstytucji RP, także zakwestionowanych przez Trybunał Konstytucyjny.
Jakie, w opinii Krajowej Rady Spółdzielczej, grzechy główne popełniają władze RP wobec spółdzielczości?
Nie będę tu przytaczać dziesiątków przepisów zawartych w traktatach, rozporządzeniach, dyrektywach, decyzjach, rezolucjach i innych dokumentach UE obowiązujących w krajach członkowskich, które zostały przez państwo polskie naruszone. Zainteresowanych zapraszam na nasze strony internetowe, gdzie zawarty jest pełny tekst skargi i inne materiały z nią związane. Z przepisów unijnych wynika niezbicie, że na państwach członkowskich UE ciąży obowiązek objęcia spółdzielczości ochroną i sprzyjanie jej rozwojowi.
Weź udział w II seminarium Administratora - 7 grudnia 2010 w Warszawie ZOBACZ>>
Tymczasem u nas dzieje się dokładnie odwrotnie. Zarazem unijne przepisy ograniczają możliwość ingerencji w działalność spółdzielni ze strony władz publicznych. Przypomina się w nich, że także Narody Zjednoczone zachęcały rządy wszystkich krajów - w tym państw członkowskich UE - „do stworzenia przyjaznego środowiska, które umożliwi spółdzielniom współuczestniczenie z innymi formami przedsiębiorczości na tej samej płaszczyźnie".
Ale bardziej konkretnie: w jaki sposób państwo polskie może przyczynić się do rozwoju spółdzielczości?
Parlament Europejski w rezolucji z 19 lutego 2009 r. w sprawie gospodarki społecznej wskazał, że państwa europejskie powinny uwzględniać gospodarkę społeczną i jej podmioty, a więc i spółdzielnie mieszkaniowe, w swoim prawodawstwie i strategiach politycznych. Zatem m.in. zapewnić łatwy dostęp do kredytów oraz ulg podatkowych, rozwój mikrokredytów oraz tworzyć zachęty mające na celu wspieranie organizacji gospodarki społecznej, utworzonych dla celów użyteczności społecznej, także poprzez udostępnianie spółdzielniom specjalnych środków finansowych UE.
Na razie spółdzielnie mieszkaniowe nie korzystają z takich środków?
Nie korzystają, ponieważ nasze wewnętrzne przepisy blokują spółdzielniom dostęp do tych pieniędzy, choć art. 54 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej takie możliwości spółdzielniom stwarza. Wedle polskich przepisów spółdzielnie nie są przedsiębiorstwami, nie mogą więc być dofinansowywane przez UE w ramach zintegrowanych programów operacyjnych na lata 2007 - 2013.
Na co spółdzielnie mieszkaniowe mogłyby przeznaczyć te fundusze?
Brak regulacji umożliwiających spółdzielniom mieszkaniowym korzystanie ze środków unijnych jako beneficjentom bezpośrednim uniemożliwia realizację chociażby programów rewitalizacyjnych przygotowywanych i opracowywanych bezpośrednio przez zainteresowanych. A potrzeby w tym zakresie są ogromne. Montaż finansowy - środki unijne plus środki własne spółdzielni - przyczyniłyby się z jednej strony do poprawy warunków zamieszkiwania poprzez podniesienie jego standardu, z drugiej zaś realizację zadań wyróżniających spółdzielczość od innych form zarządzania - mam na myśli aktywną postawę członków spółdzielni poprzez działalność oświatową i kulturalną na rzecz środowiska lokalnego, a więc budowanie aktywnego społeczeństwa obywatelskiego. Czy nie warto o tym pamiętać, gdy się tworzy regulacje umożliwiające korzystanie ze środków unijnych?
Jaki najważniejszy przepis prawa UE został w ten sposób naruszony?
Art. 4 ust. 3 akapit 2 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE). Nie zostały podjęte środki ogólne ani szczegółowe, które skutecznie zapewniałyby wykonanie zobowiązań wynikających z aktów instytucji UE. Nie zostały mianowicie przyjęte przepisy o fundamentalnym znaczeniu, a mające na celu wspieranie rozwoju spółdzielczości oraz realizację przez RP tzw. obowiązków pozytywnych.
Nowy kanał TV. Zobacz: TV Administrator
Chcę w tym miejscu podkreślić, że spółdzielczość polska, także mieszkaniowa, nie oczekuje od państwa stworzenia jej jakichś specjalnych warunków. KRS i spółdzielnie, które reprezentuje, w pełni zgadzają się z Komisją Europejską, która w rozporządzeniu 1435/2003 z 2003 r. podkreśla, że spółdzielnie nie potrzebują preferencyjnego traktowania. Potrzebują ustawodawstwa tworzącego takie same szanse dla nich, jak i innych podmiotów działających w tym samym obszarze. Chcą funkcjonować wolne od ograniczeń i obowiązków, których nie nakłada się na spółki konkurujące ze spółdzielniami w ramach współczesnej gospodarki rynkowej. Np. kiedy deweloper buduje osadę, a potem nią zarządza, nikt nie zagląda mu do kuchni. Tymczasem spółdzielniom mieszkaniowym prawo krajowe nakazuje rozliczanie kosztów i przychodów osobno dla każdej nieruchomości stanowiącej mienie tej samej spółdzielni. Tego rodzaju regulacje nie są stosowane w przypadku zarządzania zasobami państwowymi czy komunalnymi. Osobne gospodarowanie każdą nieruchomością niszczy solidaryzm spółdzielczy, na który UE kładzie szczególny nacisk. Wątpliwości budzi też regulacja, zgodnie z którą podatek dochodowy od osób prawnych naliczany jest odrębnie dla gospodarki zasobami mieszkaniowymi (objętej zwolnieniem podatkowym) oraz innych rodzajów działalności niepodlegającej wyżej wymienionemu zwolnieniu, a nie w sposób łączny, jak to się odbywa w przypadku innych podmiotów gospodarczych. Reguluje to art. 17 pkt 44 ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych, DzU z 2000 r. nr 54, poz. 654 z późn. zm. Oznacza to, że polski prawodawca z jednej strony nie podejmuje środków ogólnych lub szczególnych dla zapewnienia wykonania zobowiązań wynikających z prawa UE - w szczególności z artykułu 4 ust. 3 akapit 3 TUE i nie stosuje się do zaleceń instytucji unijnych, aby państwa członkowskie przyjęły przepisy zapewniające łatwy dostęp do ulg podatkowych, a z drugiej - przyjmuje się przepisy dyskryminujące spółdzielnie. Konkluzja jest oczywista: spółdzielnie mają prawo oczekiwać równego i sprawiedliwego traktowania przez władze publiczne.













2


