Bez mała dwa lata trwała walka organizacji zawodowych skupiających pośredników w obrocie nieruchomościami, zarządców nieruchomości oraz rzeczoznawców majątkowych o utrzymanie licencji gwarantujących wykonywanie usług w tych dziedzinach na należytym poziomie.
Zagrożeniem dla licencji był projekt ustawy o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli przygotowany przez Ministerstwo Gospodarki (MG), który pociągał za sobą konieczność zmian w ustawie o gospodarce nieruchomościami, gdzie znajdują się zapisy o licencjach.
Kształcenie i doskonalenie zawodowe zarządców nieruchomości ZOBACZ>>
Na razie zniknąć miały licencje dla pośredników, ale wszyscy inni „nieruchomościowcy" orientowali się, że to pierwszy krok, a następnym będzie likwidacja licencji dla zarządców. Jak na ironię motywacją było dobro rynku, jego swobodne funkcjonowanie dla dobra obywateli.
Tymczasem właśnie licencje gwarantują, że ich posiadacze - m.in. ustawowo zobowiązani do systematycznego podnoszenia kwalifikacji - dysponują aktualną wiedzą, niezbędną do kompetentnej obsługi klientów, co jest korzystne dla jakości rynku. Zaś ograniczenie dostępu do prowadzenia działalności gospodarczej na rynku nieruchomości nie ma tu miejsca, gdyż właściciel firmy prowadzącej taką działalność w zakresie pośrednictwa może być z zawodu szewcem czy jubilerem, byle zatrudniał osobę lub osoby posiadające licencję.
W obronie licencji wypowiadało się także Ministerstwo Infrastruktury.
Zmiana sposobu zarządu ZOBACZ>>
Spotkania przedstawicieli MG z federacjami, a zwłaszcza z Polską Federacją Rynku Nieruchomości i liczne argumenty przemawiające przeciwko likwidacji licencji, wyrażane w listach do MG spowodowały, że w drugiej połowie października br. pod obrady Komitetu Stałego Rady Ministrów trafił zmieniony projekt ustawy, z którego wynika, że licencje pozostają.
Czytaj też:
Zarządca - tani czy drogi?
Nie chwalić się licencją!
Zarządy oczami zarządców
Zamiast licencji certyfikaty
Postępowanie przeciwko zarządcy jest wszczynane z urzędu









2





