Potrzebna strategia rozwoju dla ciepłownictwa
Z Jackiem Szymczakiem – prezesem zarządu Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie rozmawia Krzysztof Cichowski
W ok. 56% systemów ciepłowniczych odbiorcy zobaczą wyższe rachunki z powodu zaprzestania działania ustawy, fot. Pixabay
Krzysztof Cichowski (K.C.): Panie Prezesie, rekonstrukcja polskiego rządu zaowocowała również powołaniem nowego ministra. Czy będzie to mieć znaczenie dla funkcjonowania sektora ciepłownictwa? Czego końcowi odbiorcy ciepła mogą spodziewać się w sytuacji, gdy z dniem 1 lipca tego roku ustała ustawowa ochrona odbiorców wrażliwych przed podwyżkami cen energii cieplnej? Jakie w tej sytuacji wyzwania stoją przed sektorem ciepła systemowego?
Zobacz także
Ptak Warsaw Expo Przyszłość ogrzewnictwa zaczyna się tutaj - Heating Tech 2026 zgromadzi liderów branży
W dniach 8-10 września 2026 roku w Ptak Warsaw Expo odbędzie się Heating Tech 2026 - wydarzenie dedykowane nowoczesnym technologiom grzewczym, systemom HVAC oraz rozwiązaniom wspierającym efektywność energetyczną....
W dniach 8-10 września 2026 roku w Ptak Warsaw Expo odbędzie się Heating Tech 2026 - wydarzenie dedykowane nowoczesnym technologiom grzewczym, systemom HVAC oraz rozwiązaniom wspierającym efektywność energetyczną. Przez trzy dni targi staną się miejscem spotkań producentów, dostawców technologii, projektantów, instalatorów, inwestorów i ekspertów, którzy wspólnie wyznaczają kierunki rozwoju branży grzewczej i energetycznej.
Ptak Warsaw Expo Pompy ciepła, koszty ogrzewania i modernizacja budynków. Targi POMP CIEPŁA 2026 w Ptak Warsaw Expo
Koszty ogrzewania, efektywność energetyczna i modernizacja instalacji to dziś jedne z najważniejszych tematów dla zarządców nieruchomości, wspólnot mieszkaniowych, spółdzielni oraz właścicieli obiektów....
Koszty ogrzewania, efektywność energetyczna i modernizacja instalacji to dziś jedne z najważniejszych tematów dla zarządców nieruchomości, wspólnot mieszkaniowych, spółdzielni oraz właścicieli obiektów. Rosnące wymagania dotyczące komfortu użytkowników, ograniczania kosztów eksploatacyjnych i poprawy efektywności energetycznej sprawiają, że coraz większego znaczenia nabierają technologie wspierające nowoczesne zarządzanie energią w budynkach.
Caparol Polska Sp. z o.o. Systemy ociepleń Caparol - ocieplenie domu styropianem lub wełną mineralną
Znaczna część domów w Polsce nadal jest nieocieplona lub niedostatecznie ocieplona. Takie budynki są narażone na bardzo szybkie wychładzanie się, a ich zapotrzebowanie na energię cieplną jest znacznie...
Znaczna część domów w Polsce nadal jest nieocieplona lub niedostatecznie ocieplona. Takie budynki są narażone na bardzo szybkie wychładzanie się, a ich zapotrzebowanie na energię cieplną jest znacznie wyższe niż w przypadku ocieplonych domów. Skutkuje to wysokimi rachunkami za ogrzewanie i znacznie większą emisją CO2 do atmosfery. Rozwiązaniem problemu może być termomodernizacja budynku. Aby poprawić sytuację w tym zakresie, rząd wprowadził m.in. program Czyste Powietrze. Dzięki niemu coraz więcej...
Jacek Szymczak (J.S.): Ciepłownictwo – to strategiczny element krajowej infrastruktury, którego nie możemy dłużej zaniedbywać. Obecny model taryfowo-regulacyjny prowadzi do marginalnej rentowności przedsiębiorstw oraz istotnie ogranicza zdolności finansowania niezbędnych inwestycji i modernizacji. Brak tych działań bezpośrednio przełoży się na dalszy wzrost cen ciepła dla odbiorców końcowych, a także na obniżenie jakości świadczonych usług. A zatem potrzebujemy dokumentów strategicznych.
Aktualnie przygotowywany jest projekt krajowego planu na rzecz energii i klimatu. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawiło dość obszerną prezentację dotyczącą tego planu, który uwzględnia również ciepłownictwo. Ale poczekajmy na pełną wersję, by móc ocenić w pełni i profesjonalnie ten dokument. Ponadto, czekamy na zapowiadaną już od ponad roku strategię dla ciepłownictwa nie tylko systemowego. Będzie to dokument strategiczny, konieczny dla przeprowadzenia w sposób racjonalny transformacji polskiego sektora ciepłownictwa systemowego, będącego jednym z największych w całej Unii Europejskiej. Bez takiego dokumentu bardzo trudno jest podejmować decyzje, chociażby inwestycyjne, które skutkują przecież na najbliższe 15, 25, a niekiedy na 30 lat.
K.C.: Na jakie inwestycje czeka sektor?
J.S.: Najważniejsza – z punktu widzenia decyzji inwestycyjnych – jest m.in. możliwość korzystania z każdego rodzaju technologii. Oczywiście prawnie dopuszczonej i odpowiadającej warunkom lokalnym. Przy czym pomiędzy tymi technologiami musi być zachowana racjonalna równowaga. Dlatego uważamy na przykład, że skoro dzisiaj w ponad 90% odnawialnych źródeł energii w ciepłownictwie stanowi biomasa, to biomasa powinna być wspierana. Zwłaszcza, że może być jako paliwo wykorzystywana jeszcze przez długie lata. Ponadto, biomasa traktowana jest jako paliwo odnawialne, jeśli spełnia kryteria zrównoważonego rozwoju. Mamy wciąż niewykorzystany potencjał zarówno biomasy leśnej, jak i biomasy agro. Te technologie są sprawdzone, relatywnie tanie i powinny być w sektorze wykorzystywane.
Potrzebna jest również elektryfikacja ciepłownictwa. Mam na myśli wykorzystanie pomp ciepła. Pomp wielkoskalowych o mocy kilkanaście, kilkadziesiąt MW, czyli ogrzewających nie jeden budynek, ale pracujących na rzecz całej sieci ciepłowniczej. Elektryfikacja ciepłownictwa to również wykorzystanie kotłów elektrodowych, bezpośrednio zamieniających energię elektryczną na ciepło. Ich moce także są na poziomie kilkudziesięciu MW, a tym samym traktowane są jako znaczące źródło ciepła. Wspomniane pompy i kotły muszą oczywiście współpracować z magazynami ciepła. Nie tylko tymi krótkoterminowymi, ale magazynami sezonowymi, potrafiącymi utrzymywać ciepło przez kilka miesięcy.
Na pewno będziemy korzystać z gazu jako paliwa przejściowego. Warto przypomnieć, że paliwo gazowe traktowane już jest w wielu państwach, na przykład w Niemczech, nie tylko jako paliwo przejściowe, ale jako ważny element transformacji całego sektora. Gaz ziemny wykorzystujemy dzisiaj jako paliwo na poziomie 14% i jest potencjał nawet podwojenia wykorzystania gazu ziemnego, oczywiście w technologii kogeneracyjnej. W małej skali w silnikach gazowych i w dużych skalach w turbinach gazowych. Technologia jest już opracowana, relatywnie prosta do wprowadzenia. Tego typu źródła ciepła wykazują się bardzo dużą elastycznością, czyli mogą bardzo dobrze współpracować z sektorem elektroenergetycznym. Tak więc ta elektryfikacja ciepłownictwa, czyli wykorzystywanie pomp i magazynów ciepła, kotłów elektrodowych, przy właściwym prowadzeniu jednostek kogeneracyjnych pozwoli przede wszystkim na racjonalne wykorzystanie energii, której w wielu okresach roku jest nadmiar. Chodzi o energię elektryczną z odnawialnych źródeł, produkowaną w szczególności przez wiatraki i układy solarne. Nadmiar energii ze słońca czy wiatru jest marnotrawiony, a powinien być np. wykorzystywany w kotłach elektrodowych, pompach przy współpracy z magazynami ciepła, wskutek czego inne źródła energii mogłyby ograniczyć pracę. Taka zmiana przełożyłaby się m.in. na racjonalizację kosztów wytwarzania i na niższe ceny dla naszych odbiorców, jednocześnie poprawiając efektywność energetyczną funkcjonowania całego systemu ciepłowniczego.
Geotermię będziemy wykorzystywać tam, gdzie to możliwe. Jednakże korzystanie z takiego źródła ciepła ma ograniczone możliwości. Bowiem muszą być spełnione co najmniej cztery warunki: odpowiednia temperatura wody, im bliżej 90°C tym lepiej; odpowiednia wydajność minimum 150 m3 na godzinę; odpowiedni skład chemiczny nośnika ciepła i czwarty warunek – takie źródło, o tych parametrach, musi być blisko sieci ciepłowniczej. Przecież ciepła nie przesyła się na duże odległości. Bardzo korzystnym z punktu widzenia odbiorców jest również coraz szersze wykorzystywanie ciepła odpadowego, nie tylko z procesów przemysłowych, ale również np. z serwerowni czy nawet jak w przypadku Warszawy – z metra.
K.C.: Wspomniane przed chwilą zamierzenia wydają się bardzo interesujące. Ale przecież to są potworne koszty. Zatem, jak mogłyby być sfinansowane: magazyny ciepła, megawatowe pompy ciepła i kotły elektrodowe?
J.S.: Oczywiście były dokonywane różne szacunki, dotyczące nakładów na różne etapy i zakresy transformacji, w określonym czasie. Z uwzględnieniem sektora budynków, niektóre analizy pokazują, że w perspektywie do 2050 roku koszty przekroczą 500 mld złotych. Dla zobrazowania: około 400 przedsiębiorstw z koncesją, w 2023 roku, wydało na inwestycje około 5 mld złych. Tymczasem nasze szacunki i różnego rodzaju analizy wskazują, że powinniśmy – jako przedsiębiorcy – wydawać rocznie od 15 do 20 mld, aby zrealizować zamierzenia inwestycyjne. Potrzebna jest więc dywersyfikacja źródeł finansowania. My mówimy o trzech źródłach: własnych środkach przedsiębiorstwa, środkach pomocowych, zarówno unijnych, jak i krajowych. Trzecie źródło – to środki z komercyjnego rynku finansowego. Tymczasem, jeśli chodzi o środki własne przedsiębiorstw ciepłowniczych, to sytuacja jest niewesoła. Dane URE pokazują, że od pięciu lat rentowność średnia tych prawie 400 przedsiębiorstw jest ujemna. A wskaźnik płynności finansowej jest na poziomie połowy tego, który ekonomia uznaje za bezpieczny nie tylko dla funkcjonowania przedsiębiorstwa, ale również dla pozyskiwania kredytów czy pożyczek z rynku kapitałowego. I dlatego niezbędne są zmiany legislacyjne.
Wspomniane drugie źródło – to środki z rynku finansowego, czyli kredyty i pożyczki. Konieczne staje się wprowadzenie zmian legislacyjnych, aby bankowcy, udzielając kredytu mieli pewność, że zostanie on spłacony przez przedsiębiorstwo. Dzisiaj dużym problemem jest zabezpieczenie takiego udzielonego kredytu, bo zastawić nie ma już czego. Sieci ciepłownicze, z punktu widzenia banków, nie są majątkiem mogącym stanowić zabezpieczenie. Jedną z form jest na przykład cesja z wierzytelności, czyli opłat od naszych odbiorców. Ale musi być w przepisach prawa takie uregulowanie, które pokaże, że taryfa będzie w stanie docelowo zawsze pokrywać nie tylko aktualnie zdefiniowane koszty uzasadnione, lecz również koszty uzasadnione poszerzone o odsetki od kredytów, czyli tzw. koszty finansowe. Dzisiaj koszty finansowe w rozumieniu Urzędu Regulacji Energetyki, nie są kosztem uzasadnionym przedsiębiorstwa.
I trzeci wspomniany sposób finansowania to wszelkie źródła pomocowe. Czyli zarówno źródła krajowe, jak i unijne. Jeśli chodzi o krajowe, to można skorzystać z możliwości, jakie stwarza system handlu uprawnieniami do emisji CO2. Nie wszyscy sobie zdają sprawę, że każde państwo członkowskie ma do dyspozycji pewną pulę darmowych uprawnień do sprzedaży również na rynku europejskim, a przychody ze sprzedaży tych uprawnień są przychodem danego państwa. Zgodnie z Dyrektywą ETS, przychody te miały być przeznaczane na transformację szeroko rozumianego sektora energetycznego. Ostatnie lata pokazały, że na przestrzeni lat 2013–2023 państwo polskie ze sprzedaży uprawnień uzyskało przychody na poziomie 100 mld złotych. Ale z tego niewielki procent przeznaczono na transformację sektora. Teraz, kiedy mówimy o nowym otwarciu, to wszystkie przychody, które rocznie – w zależności od ceny – mogą kształtować się na poziomie od 20 do 30 mld złotych – powinny być przeznaczane na wsparcie transformacji.
Drugi przykład dotyczy zadania dla rządu. Jest takie rozporządzenie unijne GBER (o włączeniach blokowych). Jest to rozporządzenie wskazujące, które inwestycje traktowane są jako zrównoważone. Mówiąc ludzkim językiem, które inwestycje mogą być wspierane środkami publicznymi. I na podstawie tego rozporządzenia można wspierać dotacjami oraz niskoprocentowymi kredytami określony rodzaj inwestycji. Dzisiaj, po zmianach tego rozporządzenia, dotacje są bardzo pożądane również z punktu widzenia odbiorcy. Bowiem w tym momencie nie przekładają się one na cenę ciepła w realizowanych inwestycjach, mogą być na poziomie 30, 40% kosztów tzw. kwalifikowanych, nieuzasadnionych tylko kwalifikowanych. My dążymy do tego, by ten poziom dotacji podnieść do 60% kosztów kwalifikowanych, dzięki temu będzie można taniej – z punktu widzenia odbiorcy – realizować inwestycje.
Do tego dochodzą fundusze inne. Na przykład Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, wsparcie dla kogeneracji, dla źródeł biomasowych, wsparcie oddzielne dla magazynów ciepła, bo magazyny są kosztowne po stronie kapeksowej, czyli nakładowej. Ale jeżeli będzie już wybudowany taki magazyn i będzie współpracować z odpowiednią pompą ciepła lub kotłem elektrodowym, to w efekcie ciepło może być znacznie tańsze dla odbiorcy. Tego typu inwestycje wymagają wsparcia ze stronu NFOŚ.
K.C.: Ponowię zatem pytanie o wsparcie finansowe sektora. Przecież od 1 lipca, jak mówiliśmy, zniknęła ustawowa ochrona odbiorców końcowych. Konieczne stają się natychmiastowe inicjatywy legislacyjne. Rachunki za ciepło, jakie otrzymamy za chwilę – eksplodują!
J.S.: Już jest ten wzrost. 1 lipca przestała funkcjonować ustawa o wyrównaniach i rekompensatach. To było rozwiązanie wprowadzone z powodu kryzysu energetycznego przede wszystkim wskutek wojny w Ukrainie. Wtedy, gdy ceny węgla i gazu wrosły gwałtownie, w ciągu kilku tygodni od 300 do 600%. To rozwiązanie określiłbym jako bardzo ważne z punktu widzenia ochrony odbiorców, czyli gospodarstw domowych. Błędy popełniono wtedy na poziomie legislacyjnym, tak utrudniające przedsiębiorstwom dokonywanie rozliczeń, jak i wpływające na ich płynność finansową.
Trzeba podkreślić, że już w ubiegłym roku, jako samorząd gospodarczy mówiliśmy, że przecież ta ustawa skończy swoje funkcjonowanie i efektem tego będą wyższe rachunki dla odbiorców. Ale spowodowane nie tym, że przedsiębiorstwa zmieniły taryfę i żądają wyższych cen, ale tylko tym, że zostanie zdjęta ochrona ustawowa, czyli dopłata ze środków państwowych do rachunków za ciepło dla naszych odbiorców końcowych.
Niestety, nie wprowadzono rozwiązania systemowego, które mogłoby zafunkcjonować na zakładkę i dzisiaj mamy taką sytuację, że w wielu miastach i gospodarstwach domowych mieszkańcy zobaczą wyższe rachunki.
Na prośbę Ministerstwa Klimatu nasza Izba dwa miesiące temu przeprowadziła badanie 550 systemów ciepłowniczych. Nie przedsiębiorstw – tylko systemów, bo dane przedsiębiorstwo może mieć kilka systemów. Badanie wykazało, że w ok. 56% systemów ciepłowniczych odbiorcy zobaczą wyższe rachunki z powodu zaprzestania działania ustawy. Wzrosty mogą być od kilku nawet do kilkudziesięciu procent. Na przykład w niektórych miastach na Śląsku wyniosą one nawet 80, 90%.
K.C.: Kiedy to badanie było robione?
J.S.: Zostaliśmy poproszeni przez ministerstwo dopiero niedawno, w końcu maja tego roku.
K.C.: Miejmy nadzieję, że wyniki badania dotarły już do nowego ministra energii. To są przerażające wzrosty, przecież opłaty za ciepło są dominującym składnikiem opłat za użytkowanie mieszkań w starych i nowych zasobach.
J.S.: To należałoby przeanalizować. Opłata wzrośnie w niektórych przypadkach. Na wspomniane 56% systemów będą to wzrosty rzędu kilku lub kilkunastu procentowe. W skrajnych przypadkach są te wysokie wzrosty. Ale jest to uwarunkowane znów nie tyle winą przedsiębiorstwa, lecz tym na przykład, że były podpisane kontrakty długoterminowe na dostawę gazu, kiedy był drogi. Nie ma możliwości zmiany takiego kontraktu w trakcie jego obowiązywania.
Ale skoro już mówimy o opłatach za ciepło, a każdy jest przekonany, że jest ono drogie, to warto odnieść się do innych kosztów utrzymania gospodarstwa w zasobach spółdzielczych i wspólnotowych, gdzie zwykle funkcjonuje system zaliczkowy. Zastanówmy się, jaką zaliczkę z metra kwadratowego zwykle płaci gospodarstwo za ogrzewanie. Kiedyś jeszcze, przed podwyżkami, nie przekraczała 2 zł za metr. Teraz, po podwyżkach wynosi 5, 6 zł za metr. Jeśli mamy mieszkanie o powierzchni 60 metrów i przyjmiemy, że zaliczka wyniesie 5 zł, miesięcznie da to kwotę 300 zł. A jednocześnie w takim mieszkaniu są cztery telefony komórkowe. Ile miesięcznie płaci się za telefon komórkowy? I tu mamy 400 zł miesięcznie. Dzisiaj nie wyobrażamy sobie funkcjonowania bez telefonu komórkowego. A przecież podstawową potrzebą człowieka jest ciepło. Bez telefonu komórkowego, albo przy ograniczeniu korzystania z niego można funkcjonować, bez ciepła – nie. Szczególnie wtedy, gdy jest zimno. Zatem to jest relatywne i chodzi tylko o to, aby spojrzeć obiektywnie. Nie mniej jednak, skoro tak jest, to już namawialiśmy Ministerstwo Klimatu i Środowiska do tego, żeby przy tej transformacji równolegle wprowadzić jakieś rozwiązanie systemowe, chroniące gospodarstwa domowe. I powstała koncepcja już w ministerstwie. Mamy potwierdzenie po spotkaniu z ministrem energii, że pomoc może być kontynuowana poprzez wprowadzenie tzw. bonu ciepłowniczego. Byłby on wsparciem gospodarstw domowych, a korzystanie z niego byłoby uzależnione od dochodów danego gospodarstwa. Naszym zdaniem jest to rozwiązanie racjonalne. Nie takie jak na przykład pomoc „500+”, czy „800+”, przysługująca wszystkim bez względu na status materialny.
Na pewno to wsparcie bonem energetycznym – co do zasady – powinno dotyczyć gospodarstw domowych ze sfery ubóstwa energetycznego, którzy wydają więcej niż 12% rozporządzalnego dochodu miesięcznego na szeroko rozumiane pozyskanie energii. Proponujemy, by to rozwiązanie działało na zasadzie suwaka, powiązanego z określonym poziomem dochodów, a wsparcie dla gospodarstw byłoby uzależnione od wzrostu przychodu rozporządzalnego i zmniejszałoby się tak, jak jest to robione w przypadku np. dodatku mieszkaniowego.
K.C.: Zatem będzie kolejna kłopotliwa regulacja prawna powodująca ewidencjonowanie dochodów gospodarstwa domowego, czyli pojawi się konieczność sprawdzania rzetelności danych itd.?
J.S.: To jest kwestia przygotowania odpowiednio systemu. Oszustwa zawsze mogą się zdarzyć. Ważne jest, by unikać błędów ustawowych. Te błędy były np. w ustawie o dodatku węglowym. Przepisy dotyczące tego dodatku były tak nieprecyzyjnie sformułowane, że jeśli w jednym mieszkaniu były trzy rodziny, to każda z nich czasami występowała o dodatek węglowy, choć korzystali z jednego lokum. A teraz chodzi o realną pomoc dla osób z grupy ubóstwa energetycznego. Tylko że znów największym problemem jest ocenianie proponowanego rozwiązania poprzez pryzmat istniejącego. Dlatego muszą być zmiany legislacyjne, które wprowadzą możliwość korzystania z trzech źródeł finansowania. Muszą być też regulacje prawne zapalające światło do wykorzystania każdego rodzaju technologii i muszą być równolegle regulacje prawne, które będą chroniły odbiorców przynajmniej na okres transformacji. Jest więc potrzebna strategia rozwoju sektora ciepłownictwa systemowego, składająca się z wielu rozwiązań legislacyjnych. Powinna ona uwzględniać wszystkie istotne uwarunkowania, np. unijną dyrektywę budynkową, znaną również jako EPBD. Ta unijna regulacja ma na celu poprawę efektywności energetycznej budynków i redukcję emisji gazów cieplarnianych. Kluczowe zmiany, które wchodzą w życie w 2025 roku i w kolejnych latach, dotyczą m.in. zakazu montażu kotłów gazowych w nowych budynkach, obowiązkowej fotowoltaiki na budynkach publicznych i niemieszkalnych, a także stopniowego wprowadzania standardu budynków zeroemisyjnych. A zatem dyrektywa mówi o tym, jaki rodzaj ciepła i w jaki sposób może być dostarczany od 2027 roku do budynków użyteczności publicznej, a jaki – od 2030 roku do budynków mieszkalnych, nowych i po głębokiej termomodernizacji. Transformacji sektora ciepłownictwa systemowego nie przeprowadzi się więc bez uwzględnienia sektora budynków. I to jest kolejny element, który powinien być w tej strategii opisany.
Ponadto, nakłada się wprowadzony dyrektywą unijną system ETS 2. I to jest niebezpieczne, bo ETS 2 ma wejść w 2027 roku. Kosztami uprawnień będzie obłożony transport, ale również paliwa kopalne, czyli gaz i węgiel. Jeżeli ETS 2 wejdzie w życie, to będzie już dotyczyć całego ciepłownictwa, nie tylko systemowego. Bowiem ETS 1 dotyczy tych źródeł, gdzie moc zainstalowana jest poniżej 20 MW. Czyli odbiorcy ciepła w małych miasteczkach, ogrzewani ze źródeł poniżej 20 MW, mają ciepło tańsze, bo nie ma kosztu uprawnień. A koszt uprawnień, to dzisiaj jest 70 euro za tonę. Natomiast jeśli wejdzie ETS 2, to wszyscy zostaną obciążeni. Oznacza to, że gaz trafiający zarówno do źródeł systemowych, jak i indywidualnych, oraz węgiel – spalany w tym normalnym kociołku w domku jednorodzinnym – będzie obłożony dodatkowym kosztem (według dyrektywy maksymalnie około 50 euro za tonę), co sprawi, że ceny ciepła dodatkowo wzrosną o kilka, kilkanaście lub więcej procent.
K.C.: Dziękuję za rozmowę.
