Jakie „razem” w mieście?
Budowa „razem” wymaga powrotu do takich miast, których miejskość oparta będzie na idei dobrego sąsiedztwa
pixabay.com
Współczesne polskie miasta... Jak sprawić by były dobrem wspólnym ich mieszkańców, a nie tylko sumą indywidualnych, prywatnych interesów?
Zobacz także
Redakcja AiMN Złoty Standard 2026 Administrator24.info
„Złoty Standard 2026” to zestawienie renomowanych producentów i dostawców usług, których oferta została stworzona z myślą o potrzebach wspólnot oraz spółdzielni mieszkaniowych. W obliczu rosnących wymagań...
„Złoty Standard 2026” to zestawienie renomowanych producentów i dostawców usług, których oferta została stworzona z myślą o potrzebach wspólnot oraz spółdzielni mieszkaniowych. W obliczu rosnących wymagań technicznych i oczekiwań mieszkańców, rok 2026 wyznacza nowe standardy. Kluczem do sukcesu każdego zarządcy i administratora jest dzisiaj nie tylko wiedza, ale przede wszystkim współpraca z rzetelnymi partnerami technologicznymi i wykonawcami.
Integrum Management Sp. z o.o. Zarządca 2.0 – jak technologia zmienia codzienną obsługę nieruchomości
Nowe technologie zmieniają sposób, w jaki zarządcy komunikują się z mieszkańcami, obsługują zgłoszenia i zarządzają finansami. Cyfryzacja w branży nieruchomości wiąże się jednak także z trudnościami organizacyjnymi,...
Nowe technologie zmieniają sposób, w jaki zarządcy komunikują się z mieszkańcami, obsługują zgłoszenia i zarządzają finansami. Cyfryzacja w branży nieruchomości wiąże się jednak także z trudnościami organizacyjnymi, różnicami pokoleniowymi i oporem wobec zmiany. O tym, co naprawdę działa i z jakimi wyzwaniami mierzą się zarządcy nieruchomości, mówi Maciej Ostrowski dyrektor ds. zarządzania nieruchomościami z Integrum Management.
Grupa Pracuj S.A. Praca w kulturze - jakie masz możliwości?
Wbrew pozorom sektor kultury oferuje bardzo szerokie spektrum możliwości zawodowych dla wszystkich osób zainteresowanych sztuką, historią, literaturą czy działaniami społecznymi. Praca w tej dziedzinie...
Wbrew pozorom sektor kultury oferuje bardzo szerokie spektrum możliwości zawodowych dla wszystkich osób zainteresowanych sztuką, historią, literaturą czy działaniami społecznymi. Praca w tej dziedzinie może być przede wszystkim niezwykle satysfakcjonująca, ale również pełna wyzwań, a co najważniejsze w większości przypadków będzie wymagać kreatywności. Poznaj zatem kilka ścieżek kariery, które można rozważyć, poszukując dla siebie pracy w sektorze kultury.
Więzi społeczne w mieście kształtują się przede wszystkim dzięki sąsiedztwu (dobremu!), które stanowi jedną z najważniejszych instytucji społecznych. Pozwoliło ono ludzkości przejść np. z nomadycznego do osiadłego trybu życia. Dzięki niemu tworzyły się zręby społeczeństwa opartego na współpracy i zaufaniu, także na bezpieczeństwie. To właśnie sąsiedztwo pozwala spojrzeć na miasto jako na wspólne dobro.
Dobro wspólne czy prywatne?
Dziś w polskich realiach nie jest to już takie oczywiste. Zbyt często można odnieść wrażenie, że miasto sprowadzane jest do sumy prywatnych własności – to głos prof. Pawła Kubickiego w dyskusji nt. Jakie „razem” w mieście? Zdaniem profesora wynika to z kilku czynników.
Z jednej strony to efekt polskiego wzoru kulturowego o bardzo silnie zakorzenionym kulcie własności prywatnej i słabych tradycjach miejskiej kultury. Konsekwencje widzimy m.in. w postaci licznych zamkniętych, wysoko grodzonych osiedli, czy wszechobecnych groźnych tablic z napisem: „wstęp wzbroniony – własność prywatna”. Oznacza to, że symbolami naszych miast stają się częściej dzielące płoty niż miejskie „razem”, czyli przestrzenie publiczne, łączące wspólnotę.
Z drugiej strony jest to skutek urbanizacyjnego organizowania przestrzeni naszych miast, zwłaszcza w ostatnich dekadach, czego najbardziej destrukcyjnym przykładem jest masowe zabudowywanie podmiejskich przestrzeni (suburbanizacja). Prowadzi to do zjawiska nazywanego rozlewaniem się miasta (urban sprawl). Rzeczywiście! Nie trzeba daleko szukać. Sama Warszawa rozrosła się do Łomianek, Pruszkowa, Falenicy, nie wspominając o Ursusie. Godziny poświęcone na dojazd zabierają ludziom czas, który mogliby poświęcić na kontakty sąsiedzkie i zaangażowanie w życie wspólnoty.
Skutkiem tego wszystkiego jest „samotność w wielkim mieście”, „samotna gra w kręgle” itp. Gdzież w bloku, nie mówiąc o apartamentowcu, mamy przysłowiowe pożyczanie soli od sąsiadów, pomoc sąsiada przy naprawie kranu, czy wspólne, sąsiedzkie „kawki”? Często sąsiedzi z jednego piętra nawet się nie znają – i co gorsza – wcale poznać się nie chcą. Gdy opowiadam znajomym, że mam (w moim wielopiętrowym bloku) dobrych sąsiadów, którzy gdy wyjeżdżam, opiekują się moją kotką, ze zdziwieniem pytają: to ty masz sąsiadów?
„Razem” w mieście
Budowa „razem” wymaga powrotu do takich miast, których miejskość oparta będzie na idei dobrego sąsiedztwa. Nie jest to łatwe, zwłaszcza w kontekście niespotykanej do tej pory mobilności społecznej i masowych migracji.
Prof. Kubicki zwrócił uwagę na jeszcze jeden problem, właściwie nieobecny w dzisiejszych debatach o polskich miastach. Dotyczy wspólnot mieszkaniowych, których zasady prawne zupełnie nie pasują do dzisiejszych realiów życia w dużym mieście. Podstawowa zasada funkcjonowania wspólnoty mieszkaniowej, czyli już z samej nazwy instytucji ważnej dla kształtowania więzi społecznych, w tym i sąsiedzkich, jest taka, że prawo głosu we wspólnotach mieszkaniowych mają tylko właściciele mieszkań. Oznacza to, że setki tysięcy Polaków mieszkających dziś w wynajmowanych mieszkaniach jest pozbawionych prawa decydowania o swoim najbliższym sąsiedztwie – wspólnocie mieszkaniowej!
Otóż doszło do tego tak: prawo o wspólnotach mieszkaniowych tworzono na początku lat 90. ubiegłego wieku, czyli tuż po czasach PRL-u, gdy to co wspólne traktowano jako niczyje, zatem powszechnie zaniedbywano lub wręcz niszczono. W tej sytuacji uznano, że świadomość bycia właścicielem sytuację odmieni. I tak się rzeczywiście wtedy stało.
Dziś jednak żyjemy w zupełnie innym świecie, gdzie zwłaszcza w dużych miastach, coraz częstszą praktyką społeczną staje się wynajem. Dodajmy, że zjawisko to od lat już obserwujemy w wielkich metropoliach świata. Ludzie częściej mieszkania wynajmują, niż je kupują w Berlinie, Londynie, Paryżu, Nowym Jorku, Hong Kongu... Dzieje się tak m.in. z powodu wspomnianej, niespotykanej wcześniej na taką skalę, mobilności społecznej. Mobilności, której nie są w stanie uchwycić polskie statystyki.
W polskich dużych miastach – w wynajmowanych mieszkaniach – mieszkają setki tysięcy mieszkańców, których oficjalnie nie ma! Dlaczego? Otóż osoby, które nie są zameldowane w danym mieście, nie są w oficjalnych statystykach wliczane do liczby jego mieszkańców. Czyli nieuwzględniani w statystykach, nie są uznawani za mieszkańców!
Z braku dokładnych danych liczbowych o szacowaniu skali zjawiska nie ma na razie mowy. Ale... czyni się różne lokalne, nieoficjalne próby. Jako przykład podawany jest Kraków, gdzie liczbę niezameldowanych mieszkańców szacuje się już na ponad 400 tys. osób, gdy oficjalna ich liczba (czyli tych zameldowanych) wynosi 770 tys. Oznacza to, że prawie co drugi dorosły mieszkaniec Krakowa nie ma dziś prawa decydowania o swoim najbliższym sąsiedztwie.
Współdzielić, wypożyczać, wynajmować…
Trend wynajmu zamiast kupna mieszkań będzie i w Polsce na pewno wzrastał. Wpływ, oprócz kwestii ekonomicznych, mają tu też nowe wzorce kulturowe, obserwowane wśród młodych wchodzących na rynek pracy, zwłaszcza tzw. millenialsów. Nie chcą oni już posiadać rzeczy na własność, wolą je współdzielić, wypożyczać, wynajmować. Dotyczy to także mieszkań. O skali zjawiska może świadczyć choćby rosnący od lat trend budowy i zakupu mieszkań na wynajem.
Wniosek? Do lokalnej wspólnoty sąsiedzkiej należy jak najprędzej włączać nie tylko tych, którzy są właścicielami mieszkań, ale też tych, którzy je wynajmują. To warunek konieczny i punkt wyjścia dla „razem” we współczesnej polskiej metropolii.
