Skutki pandemii dotykają również energetykę
Skutki pandemii są również coraz dotkliwsze dla energetyki: zapotrzebowanie na energię elektryczną spada średnio o ponad 7 proc., a niedługo w statystykach widoczne będzie też zmniejszone zużycie paliw
fot. Pixabay
Mniejszy popyt na energię i surowce obniża ich ceny, w konsekwncji spadają wpływy spółek energetycznych. Może to prowadzić do problemów z realizacją pewnych inwestycji, szczególnie tych związanych z transformacją systemu energetycznego. Ministerstwo Klimatu alarmowało, że zerwanie łańcucha dostaw i braki kadrowe stanowią ryzyko dla inwestycji w OZE.
Zobacz także
Ptak Warsaw Expo Przyszłość ogrzewnictwa zaczyna się tutaj - Heating Tech 2026 zgromadzi liderów branży
W dniach 8-10 września 2026 roku w Ptak Warsaw Expo odbędzie się Heating Tech 2026 - wydarzenie dedykowane nowoczesnym technologiom grzewczym, systemom HVAC oraz rozwiązaniom wspierającym efektywność energetyczną....
W dniach 8-10 września 2026 roku w Ptak Warsaw Expo odbędzie się Heating Tech 2026 - wydarzenie dedykowane nowoczesnym technologiom grzewczym, systemom HVAC oraz rozwiązaniom wspierającym efektywność energetyczną. Przez trzy dni targi staną się miejscem spotkań producentów, dostawców technologii, projektantów, instalatorów, inwestorów i ekspertów, którzy wspólnie wyznaczają kierunki rozwoju branży grzewczej i energetycznej.
Bank Pocztowy S.A. Rewolucja w Spółdzielni Mieszkaniowej w Lubartowie
Sami produkują energię z instalacji OZE. Inwestycja zwróci się po 4 latach, a mieszkańcy zyskają oszczędności rzędu 2500 złotych rocznie Rozmawiamy z Jackiem Tomasiakiem, Prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej...
Sami produkują energię z instalacji OZE. Inwestycja zwróci się po 4 latach, a mieszkańcy zyskają oszczędności rzędu 2500 złotych rocznie Rozmawiamy z Jackiem Tomasiakiem, Prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej w Lubartowie.
Redakcja Administrator24.info news Brak prądu, ciepła i wody w budynku. Jak przygotować mieszkańców na awarię?
Brak prądu może oznaczać także utratę ogrzewania i wody. Jak przygotować budynek i mieszkańców na taką awarię?
Brak prądu może oznaczać także utratę ogrzewania i wody. Jak przygotować budynek i mieszkańców na taką awarię?
– Polska energetyka jest w bardzo trudnym momencie związanym z pandemią koronawirusa i nie ma co ukrywać, że gospodarka, a tym bardziej energetyka, może istotnie odczuć jej konsekwencje. Cena energii w kontraktach długoterminowych na Towarowej Giełdzie Energii notuje swoje minima. Z jednej strony można się cieszyć, że ceny są o kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt procent niższe od tych sprzed dwóch miesięcy. Jednak z drugiej strony konsekwencją zapewne będzie brak środków na inwestycje generowane przez spółki energetyczne – mówi agencji Newseria Biznes Jerzy Kurella, ekspert ds. energetycznych Instytutu Staszica, doradca Pracodawców RP i były prezes PGNiG.
Forum Energii podaje, że w 2019 roku udział węgla w produkcji energii elektrycznej wyniósł 73,6 proc. Projekt polityki energetycznej Polski do 2030 roku przewiduje jednak spadek znaczenia czarnego surowca w miksie energetycznym do 60 proc. przy równoczesnym zwiększaniu znaczenia energii z OZE. Transformacja energetyczna to proces obliczony na dziesięciolecia, wymagający stabilnych ram prawnych i przede wszystkim finansowania, którego koszty szacowane są na kilkaset miliardów złotych. Ponadto zapotrzebowanie na energię będzie w tym czasie istotnie wzrastać, a stare bloki – opalane węglem kamiennym i brunatnym – będą wyłączane z eksploatacji, przez co pilnie potrzebne są inwestycje w rozbudowę mocy wytwórczych i rozwój sieci.
– Trzeba pamiętać, że większość polskiej energetyki powstała w latach 70. i siłą rzeczy wiele bloków energetycznych straciło swoje możliwości generowania energii i będzie podlegać wyłączeniom. Stąd też przed polską energetyką duże wyzwanie związane ze zmianą dotychczasowego aksjomatu, czyli odejście od wielkogabarytowych bloków energetycznych na rzecz energetyki obywatelskiej, prosumenckiej, która jest zdecydowanie mniej podatna na kataklizmy, jak choćby pandemia koronawirusa – mówi Jerzy Kurella.
Skutki pandemii są również coraz dotkliwsze dla energetyki: zapotrzebowanie na energię elektryczną spada średnio o ponad 7 proc., a niedługo w statystykach widoczne będzie też zmniejszone zużycie paliw. Średnia cena energii elektrycznej na rynku krótkoterminowym jest już niższa o 25 proc., najniżej od blisko dwóch lat notowane są uprawnienia do emisji CO2. Choć energia tanieje, to już pojawiają się problemy z niewypłacalnością odbiorców, które mogą pociągnąć za sobą kłopoty dla małych, niezależnych sprzedawców energii.
– Niższe zapotrzebowanie na energię będzie trwać tak długo jak pandemia koronawirusa. Wierzę, że nie dłużej niż trzy–sześć miesięcy, ale nawet po takim okresie gospodarka będzie musiała ruszyć. Trzeba będzie zacząć normalnie funkcjonować i przywrócić procesy gospodarcze na normalne tory. Niższe zapotrzebowanie na energię jest więc mimo wszystko krótkotrwałe, ale oczywiście stanowi problem dla spółek energetycznych i podmiotów, które odpowiadają za bilansowanie energii. Jednak dla przedsiębiorców i obywateli zostanie to niezauważone. Chyba że dojdzie do jakiejś gigantycznej katastrofy gospodarczej, ale na to nie będzie jednego, dobrego rozwiązania – mówi ekspert.
Były prezes PGNiG ocenia również, że w długim horyzoncie czasowym pandemia koronawirusa nie powinna mieć negatywnych skutków dla rozwoju energetyki ze źródeł odnawialnych. Ministerstwo Klimatu pod koniec marca alarmowało, że zerwanie łańcucha dostaw, szczególnie komponentów z Chin, braki kadrowe czy spowolnienie niektórych procedur w związku z pandemią może generować problemy firm z branży OZE zobowiązanych do rozpoczęcia produkcji energii zakontraktowanej w ramach systemu aukcyjnego, jak również na innych warunkach.
– Niezależnie od tego, czy chodzi o części do paneli fotowoltaicznych, czy inne inwestycje, my również potrafimy – w Polsce i Europie – wybudować dobre panele, jesteśmy w stanie stworzyć instalacje związane z energetyką wiatrową. Ten krótkotrwały, kilkumiesięczny okres związany z zachwianiem dostaw zostanie bardzo szybko uzupełniony przez instalacje produkowane w Europie. Może to się wiązać z nieco wyższymi cenami instalacji, ale w żadnym wypadku nie zmieni generalnego kierunku związanego z przestawianiem się europejskiej energetyki na bardziej przyjazną ludziom i klimatowi – uważa Jerzy Kurella.
W 2019 w Polsce produkcja energii elektrycznej z OZE była najwyższa w historii i przekroczyła 25 TWh. Rosną moce zainstalowane w źródłach odnawialnych, na koniec minionego roku było to już 9,5 GW. Szybki rozwój OZE w ostatnich dwóch latach wynika głównie z inwestycji w instalacje prosumenckie, ale wciąż jest niewystarczający, aby Polska mogła wypełnić unijne zobowiązania dotyczące ich udziału w miksie energetycznym. Te wciąż pozostają w mocy, ponieważ – jak podkreśla ekspert Instytutu Staszica – kryzys wywołany pandemią koronawirusa nie powinien zepchnąć polityki klimatycznej na drugi plan ani zahamować wdrażania Europejskiego Zielonego Ładu, przyjętego w grudniu 2019 roku przez Komisję Europejską. Plan ten zakłada osiągnięcie przez UE neutralności klimatycznej do 2050 roku, przy jednoczesnym wsparciu dla innowacyjnej gospodarki.
– Pandemia koronawirusa nie spowoduje, że za kilka miesięcy problem smogu zniknie. Jeśli będziemy kontynuować politykę opartą przede wszystkim na złożach kopalnych, znajdziemy się w konfrontacji wobec zamierzeń UE. One się nie zmienią, jestem przekonany, że decyzje podjęte w grudniu podczas obrad Komisji Europejskiej będą kontynuowane. Być może zostaną przesunięte w czasie, ale mówimy o perspektywie do 2050 roku. Bez względu na to, co się obecnie dzieje, Polska powinna ściśle włączyć się w ten fundamentalny dla Europy program, który zmieni nie tylko współczesną energetykę, ale i dotychczasowe myślenie o gospodarce i przemyśle. Paradoksalnie pandemia koronawirusa jeszcze mocniej pokazała, że European Green Deal może być niepowtarzalną szansą dla krajów europejskich na włączenie się w globalną konkurencję o przyszły kształt gospodarczy świata, opartego na najnowszych technologiach, z nowymi modelami biznesowymi i społecznymi. W zjednoczonej Europie jest tego pełna świadomość, stąd też stanowcze oświadczenia chociażby Ursuli von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej, że w tym zakresie polityka Unii Europejskiej się nie zmieni – mówi ekspert ds. energetycznych Instytutu Staszica.
Źródło: Newseria.pl
