Powódź – bomba ekologiczna
Powódź sprzyja rozwojowi chorób zakaźnych, wynika to z dużego zanieczyszczenia wody i namnażania się bakterii kałowych, fot. Pixabay
Cały kraj obserwuje sytuację powodziową w zachodnio-południowej Polsce. Doktor Michał Sutkowski z Kolegium Lekarzy Rodzinnych przestrzega, że to, co płynie, to są ścieki, to jest jak bomba ekologiczna, bakteriologiczna i epidemiologiczna.
Na wybranych obszarach województw dolnośląskiego, opolskiego i śląskiego wprowadzono stan klęski żywiołowej. Tam sytuacja jest najtrudniejsza. Powódź jako jedna z najbardziej niebezpiecznych klęsk żywiołowych, niesie za sobą nie tylko straty materialne, lecz także, a może przede wszystkim, konsekwencje dla zdrowia lub życia człowieka. W wodzie, która zalewa tereny, mogą rozprzestrzeniać się niebezpieczne bakterie, prowadzące do poważnych epidemii.
Może Cię zainteresuje: Powodzie błyskawiczne a miejska betonoza
Zagrożenie epidemiologiczne
Powódź sprzyja rozwojowi chorób zakaźnych. Wynika to z dużego zanieczyszczenia wody i namnażania się bakterii kałowych, np. E. coli. Symptomy wskazujące, że doszło do zakażenia pałeczką okrężnicy to m.in.: bóle brzucha, wodnista biegunka i wymioty.
Sporym zagrożeniem są także bakterie z rodzaju Shigella, które wywołują szigellozę (dyzenterię, czerwonkę). Objawy to uporczywa, krwista biegunka, która nieleczona może doprowadzić do odwodnienia ze skutkiem śmiertelnym.
Zagrożenie ekologiczne
– To, co płynie, to są ścieki, to jest bomba ekologiczna, bakteriologiczna i epidemiologiczna – mówił na antenie Polskiego Radia dr Michał Sutkowski z Kolegium Lekarzy Rodzinnych.
Podkreślał, że jedyna woda butelkowana nadaje się do spożycia. Żadna inna nie jest zdatna do picia, co więcej – nie nadaje się nawet mycia zębów.
Jeśli powódź dotknęła działkowe ogródki, to warzywa czy owoce, które na niej rosły, nie nadają się do spożycia.
Analogicznie sytuacja wygląda z zalaną żywnością, należy się jej jak najszybciej pozbyć.
Doktor Sutkowski zwraca uwagę, że niebezpieczeństwa z tym związane mogą się utrzymywać nawet przez kilka tygodni.
Źródło: PolskieRadio24