Zamrożenie progu podatkowego na kilka lat
Obecnie zarabiający do 120 tys. zł rocznie są opodatkowani stawką 12 proc., powyżej tego progu obowiązuje stawka 32 proc., fot. Pixabay
Zamrożenie przez rząd progu podatkowego na poziomie 120 tys. zł rocznie dla wielu Polaków oznaczać będzie niższą wypłatę. Po przekroczeniu tej kwoty obowiązuje wyższy podatek – 32 proc. PIT.
"Średniookresowy plan budżetowo-strukturalny na lata 2025-2028" ma rozpocząć redukcję deficytu w 2025 roku. Stąd m.in. utrzymanie dotychczasowych progów podatkowych PIT na poziomie 120 tys. zł rocznie.
Może Cię zainteresuje: Jak zapłacić niższy podatek od garaży w 2025?
Kto zapłaci 32 proc. podatku?
Obecnie zarabiający do 120 tys. zł rocznie są opodatkowani stawką 12 proc., powyżej tego progu obowiązuje stawka 32 proc.
– Liczba Polaków objętych stawką 32 proc. może się w ciągu najbliższych czterech lat podwoić. To oznacza, że nawet kilkaset tysięcy osób system automatycznie wrzuci do worka z etykietą „bogaci” i pobierze od nich wyższą stawkę PIT – wyjaśnia ekspert Piotr Juszczyk.
Jak wylicza serwis Business Insider, osoby zarabiające mniej niż 11 tys. 879 zł miesięcznie brutto nie będą musiały płacić wyższego podatku, gdyż będą się jeszcze mieścić w niższym progu podatkowym.
– Od tej kwoty zapłacimy składki społeczne w wysokości 1 tys. 629 zł 62 gr, które podlegają odliczeniu oraz koszty uzyskania przychodu w kwocie 250 zł. Dochód zawsze jest zaokrąglany do pełnych złotych, a więc podstawa opodatkowania przy powyższej pensji będzie stanowić 10 tys. zł – tłumaczy Piotr Juszczyk.
Idąc dalej, 10 tys. zł pomnożone przez 12 miesięcy daje 120 tys. zł. A zatem osoby zarabiające ponad 11 tys. 879 zł miesięcznie, wpadną w drugi próg podatkowy.
Niższe pensje pod koniec roku
Kiedy pracownik w danym roku przekroczy 120 tys. zł, to od tego momentu wszystko, co dostanie od pracodawcy, będzie objęte 32 proc. zaliczką na podatek.
Zatem pracownik, który zarabia 12 tys. zł brutto, to próg 12 proc. przekroczy już w grudniu. Przy 15 tys. dzieje się to już w październiku. Zależność jest bardzo prosta – im wyższe zarobki, tym wcześniej wpadamy w stawkę 32 proc.
Źródło: Business Insider
