Eksperci PZFD diagnozują polski rynek nieruchomości
Konferencja prasowa "Rynek nieruchomości: wczoraj, dziś i jutro. Analiza roku 2024 i prognozy na 2025”, fot. PAP / C. Piwowarski
Rekordowa podaż nowych mieszkań, brak działań rządu i narastający chaosu informacyjny związany z wprowadzeniem nowego programu wspierającego nabycie mieszkania – tak w skrócie eksperci Polskiego Związku Firm Deweloperskich oceniają rok 2024 na rynku nieruchomości.
Dnia 18 grudnia miała miejsce konferencja prasowa „Rynek nieruchomości: wczoraj, dziś i jutro. Analiza roku 2024 i prognozy na 2025”, zorganizowana przez Polski Związek Firm Deweloperskich.
Konkurencyjny rynek
Podczas konferencji obalono zarzuty dotyczące monopolizacji rynku nieruchomości. Z danych Otodom wynika, że największa firma deweloperska w Polsce odpowiada za mniej niż 6,5 proc. krajowej sprzedaży, co świadczy o dużej konkurencyjności sektora.
Może Cię zainteresuje: PZFD popiera rozwój budownictwa społecznego
Marże na pokrycie ryzyka
Inną kwestią były zyski osiągane przez branżę. Średnia marża firm deweloperskich notowanych na giełdzie w ciągu ostatnich 10 miesięcy wyniosła 16,1 proc., a za pierwsze trzy kwartały 2024 r. – 15,9 proc.
– 16 proc. to nie jest mało. Ale większe marże zwykle związane są z ryzykiem prowadzenia działalności. Kupując działkę, niestety nie można przewidzieć, ile mieszkań i w jakim czasie uda się na niej wybudować – wyjaśnia Maciej Wandzel, prezes PZFD. Kontynuuje: – W tym tygodniu otrzymaliśmy pozwolenie na budowę dotyczące projektu zlokalizowanego na nieruchomości kupionej w 2018 roku. Pięć lat czekania, to żadna nietypowa sytuacja. Takie zjawiska mają odzwierciedlenie w marżach.
Bezpieczny Kredyt i błędne interpretacje
W debacie poruszono również kwestię „Bezpiecznego Kredytu 2 proc.”, którego efekty były często błędnie interpretowane. Mianowicie z danych wynika, że tylko 38 proc. mieszkań kupionych w ramach tego programu pochodziło od deweloperów. A zatem błędem jest twierdzić, że środki z programu zasiliły wyłącznie rynek pierwotny.
Konieczność rozwoju budownictwa społecznego
Uczestnicy konferencji podkreślali także pilną potrzebę rozwoju budownictwa społecznego, które pozostaje niedofinansowane, mimo rosnących potrzeb. Brak środków nie pozwala na realizację wielu gotowych projektów samorządowych, które mogłyby zmniejszyć kryzys mieszkaniowy.
Wiceprezydent Sosnowca Michał Zastrzeżyński zwrócił też uwagę na przykład efektywnego działania, jakim jest współpraca gmin z prywatnymi inwestorami. W Sosnowcu dzięki partnerstwu z TBS-em powstało kilkaset mieszkań dla osób, które nie kwalifikują się na lokale komunalne, ale nie stać ich na kredyty komercyjne. Podkreślił też, że dofinansowanie budownictwa społecznego nie jest wystarczające.
Wyzwania i prognozy na 2025 rok
Wyzwaniem z pewnością będzie wdrożenie nowej ustawy o planowaniu przestrzennym. Samorządy muszą uchwalić plany ogólne do końca roku, aby umożliwić dalszy rozwój inwestycji mieszkaniowych oraz publicznych. Eksperci alarmują, że narzucone tempo prac nad planami ogólnymi jest nierealne i bez przedłużenia terminu Polska może stanąć w obliczu paraliżu inwestycyjnego.
– Kluczowa data to koniec 2025 r. Mija wówczas termin na uchwalenie planów ogólnych. Jeśli do tego nie dojdzie, niemożliwe będzie wydawanie nowych pozwoleń na budowę dotyczących nie tylko inwestycji mieszkaniowych, ale także inwestycji publicznych, np. wodociągowych czy drogowych – zauważa Michał Leszczyński, starszy prawnik w PZFD.
Prognozy na 2025 rok pozostają ostrożne. Kredyty hipoteczne wciąż będą trudno dostępne i drogie, a wielu Polaków może przesuwać w czasie decyzje o zakupie własnego mieszkania.
Źródło: PAP MediaRoom
